Kladské sedlo

W latach 2005–2007 nikt nie zdawał sobie sprawy, że wkrótce znikną granice i budowana nakładem wielkich środków (polskich, czeskich i unijnych) nowa infrastruktura graniczna nikomu nie będzie potrzebna. Dzięki temu pędowi do zabezpieczania granic, powstały dzisiaj nikomu już niepotrzebne obiekty. Najlepszym tego przykładem jest stojący na stacji kolejowej w Międzylesiu potężny gmach, którego nikt nie chce – ani Straż Graniczna, ani kolej, ani żaden samorząd. Chociaż w tym przypadku ciekawy może być pomysł np. urządzenia pokoju hotelowego w celi aresztu dla nielegalnych imigrantów... Także na przejściu granicznym w Boboszowie stoi potężny budynek (ale już nienowy), na którego wykorzystanie Czesi nie mają pomysłu.
Przykład pozytywnego rozwiązania kwestii zagospodarowania granicznej infrastruktury znajdziemy na Przełęczy Płoszczyna (817 m n.p.m.). Jej czeska nazwa to Kladské sedlo – oddziela Masyw Śnieżnika od Gór Bialskich (Králický Sněžník od Rychlebskych hor – jak mówią Czesi). Przez przełęcz przechodzi droga ze Stronia Śląskiego do Starého Města na Morawach. Jest to końcowy odcinek drogi wybudowanej w XIX w. przez królewnę Mariannę Orańską. Od 70. lat XX w. stał tu schron turystyczny, użytkowany jednak częściej przez WOP-istów niż turystów. W 1996 r. uruchomiono tu przejście graniczne dwóch kategorii: „turystyczne” i małego ruchu granicznego.
W 2007 r. zbudowano nowe drogi dojazdowe do przełęczy, zaś Czesi zbudowali nową strażnicę graniczną. 4 czerwca tegoż roku odbyło się uroczyste otwarcie przejścia drogowego. Pół roku później przejście zniknęło – z chwilą rozszerzenia strefy Schengen na Czechy i Polskę. Po półtora roku znaleziono rozwiązanie kwestii budynku – schronisko turystyczne! Od kwietnia 2009 r. w dawnej strażnicy granicznej funkcjonuje prywatne schronisko górskie (czeskie). Oferta chaty to m.in. podstawowe potrawy w bufecie oraz dwanaście łóżek w czterech pokojach z osobnym zapleczem socjalnym. Cena przystępna nawet na polską kieszeń – 200 KČ za osobę. W okolicy cisza i spokój, zaś obecnie w lasach pełno darów natury. Schronisko funkcjonuje cały rok, zaś od maja do listopada są najniższe ceny. Powstał więc obiekt bardzo potrzebny w tym miejscu. I może być podpowiedzią na wykorzystanie podobnych obiektów w podobnych celach w innych rejonach.
Marek Gałowski