“W przyrodzie...
... nic nie ginie, są na to dowody nowe – zniesiono domy publiczne, a założono wczasowe”.
Stary, dość głupawy dowcip. Ale sama maxyma jest słuszna. Obchodzimy 20. lecie “obalenia” komunizmu. Jak pamiętam, to nawet trochę żałowaliśmy, że “w ciemnej nocy stanu wojennego” dość słabo daliśmy komunie “popalić”.
Tymczasem okazuje się, że żadnego “obalenia” właściwie nie było:
– scenariusz “historycznych przemian” ułożono w Moskwie z 5 lat wcześniej,
– Kiszczak do stołu zawezwał swoich agentów i “pożytecznych idiotów”,
– 35% sejm z patronem-prezydentem premierałem i rząd z oberpolicmajstrem jako v-cepremierem,
– SB-cja “z rozpędu /?/ zamordowała jeszcze kilku księży, a prof. Szaniawskiemu Mazowiecki przekazał, że musi sobie jeszcze posiedzieć,
– zalegalizowano “nagrabliennoje”, a do rabunku dołączli spoczywający dotąd na krzyżu – pluszowym.
Tak więc pierwszy “niekomunistyczny” rząd jest ostatnim komunistyczym – bez wątpienia! Dziś “sztandar postępu” a właść. pragriessa powiewa nad “zjednoczoną” Europą – “Lenin wiecznie żywy” a i marksizm zażywa pełnej estymy. Henry Ford pisał w roku 1920: ...”Nie podnosimy protestu przeciwko tak zwanemu ekonomicznemu eksperymentowi w Rosji ani przeciwko mrzonkom, które wywołały w następstwie smutne rozczarowanie narodu. Nie. Protestujemy najgoręcej przeciwko ohydnej niemoralności, przeciwko plugawemu zbydlęceniu, które tam panuje. Nie poruszamy już nawet niesłychanych okrucieństw, jakich tam się dopuszczono...” /”The Dearborn Independent”/.
A co panuje w “postępowej” Europie? Czyż nie przymuszają nas do okazywania podziwu dla wszelkiej maści zboczeń i aberracji, obyczajowych i ekonomicznych? Tak, że chyba jeszcze nie czas na “zasłużoną” emeryturkę czy rentkę. Której to zresztą, jak tak dalej pójdzie, najprawdopodobniej i tak nie będzie. Czyli, parafrazując – the beat goes on!
Jerzy Lica