Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Analiza Wybranych

Rafał Szuba

Analiza wybranych dyskursów w prasie Ziemi Kłodzkiej po roku 1989 – cz. 6

fragmenty pracy magisterskiej
Rozdział I Uzdrowiska c.d.
/.../ Ważną kwestię porusza Mateusz Jaworski w artykule „Chluba Ziemi Kłodzkiej” (Gazeta Prowincjonalna nr 617 – 1/2004). Przyznając, że z roku na rok Lądek Zdrój pięknieje, oferta turystyczna wzbogaca się -wyraża nadzieję: „wierzę w to, że odniosą Oni sukces. Oni to znaczy My.” Przypominają się cytowane wcześniej słowa Jerzego Licy o obywatelu, tzn. o tym, który wie, że jego dobro zależy od dobra innych (GP 688 – 19/2005). „Wędrując po Ziemi Kłodzkiej wciąż natrafiam na osoby, które tak wiele czynią dla lokalnej społeczności. Niespokojne duchy tej ziemi.” Są to słowa również Gazety Prowincjonalnej (cykl „Lądeckie impresje”), konsekwentnie promującej i wspierającej wszelką aktywność w regionie. Poprzedzają wywiad Janusza Puszczewicza z Elżbietą Brzostowską, prezesem Stowarzyszenia – Związku Producentów Produktów Roślinnych i Zwierzęcych w Międzylesiu z/s w Nowej Wsi (nr 890 – 12/2009). Na pytanie, jak doszło do powstania Stowarzyszenia, E. Brzostowska odpowiada: „W roku 1997 – gdy kryzys w rolnictwie sprawił, że pola niedawno uprawne zaczynały zarastać samosiejkami, gdy coraz trudniej było zobaczyć pasącą się nałące krowę, gdy w lipcu wielu rolników gminy Międzylesie dotknęła jeszcze powódź – zrozumieliśmy, że w grupie łatwiej.” Cele Stowarzyszenia to: „Pomagać sobie i innym. W trosce o każdego, starać się ułatwiać pracę i pomagać w dojściu do opłacalności produkcji rolniczej. Zapobiegać biedzie i ubożeniu ludzi na wsi.”
Komentarze powyższe, szczególnie ten M. Jaworskiego, budują obraz czegoś więcej niż sąsiedztwo. Ciesząc się z sukcesu drugiego człowieka, zaczyna się także czerpać korzyść z jego powodzenia. Dobrze mu życząc, można zacząć go naśladować, a nawet współpracować z nim, jak pokazuje przykład Stowarzyszenia. Uruchamiają się samonapędzające mechanizmy rozwoju.
Według tej wizji więzi międzyludzkie mają zasadniczy wpływ na osiągnięcia ekonomiczne, kulturalne i w każdym innym rodzaju ludzkiej działalności.
Taki obraz medialny kreują artykuły podobne do przedstawionych wyżej. Można się zastanowić, jak duże ma on odzwierciedlenie w rzeczywistości, a na ile jest wymyślony w umysłach redaktorów. Jest z pewnością sposobem interpretacji rzeczywistości. Jeśli potwierdzają go tylko nieliczne przypadki -spotykając się z wizją świata czytelnika wchodzi jednak w pewną reakcję, mimo wszystko staje się punktem odniesienia. Stąd może mieć wpływ także gdy życie rzadko go potwierdza. A jeśli rzeczywistość wygląda podobnie -kwestia jest oczywista. Będzie podsycał tendencję rozwojową.
Co pewien czas pojawiają się w Gazecie Prowincjonalnej relacje z Lądka, które nieco studzą entuzjazm. „Lądek Zdrój – ofiarą własnego sukcesu” (GP 618 -2/2004) – taki tytuł donosi o prozaicznej, ale bardzo dokuczliwej wpadce. Mirosław Awiżeń: „31 grudnia 2003 r. w całym Lądku nie uświadczyłeś ani jednego bochenka chleba. Sam byłem świadkiem jak grupy młodych ludzi kolędowały od sklepu do sklepu za chlebem.” Wielu turystów przyjechało witać w Lądku Nowy Rok, jednak handlowcy tego nie przewidzieli. Piekarnia lądecka była zamknięta. Powstaje pytanie, czy lądczanie są gotowi do odegrania swojej roli w nowej sytuacji. Daje ona większe możliwości, ale i stawia większe wymagania.
Mateusz Jaworski mówi o Galerii w lądeckim Rynku (GP 626 – 10/2004). Odwiedza ją coraz więcej mieszkańców, jednak sytuacja miejscowych – dość licznych – osób zajmujących się sztuką nie jest najlepsza. „Stała bywalczyni galerii powiedziała: jestem zadowolona z faktu, że w Lądku wreszcie coś ruszyło. To wciąż niewiele. Sądzę jednak, że to dobry początek na zapełnienie dziury kulturalnej, w jakiej lądczanie się znajdują.”
Tego typu wypowiedzi przywracają kontakt z rzeczywistością. Mimo wielu inicjatyw wciąż są obszary pominięte i trzeba jeszcze wiele wysiłku, by zmienić tą rzeczywistość. c.d.n.