Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Na Zielonej

Na Zielonej Wyspie

Drodzy Rodzice!!


Nie pisałam, bo będąc za granicą czas mija inaczej, od wolego dnia do kolejnego wolnego, czas ucieka szybka a kolejne numery „Bramy” wydawane są bez mojego listu.
Irlandczycy się nie zmieniają, nadal są mili, pozdrawiają się na ulicy, częściej niż Polacy się uśmiechają ale to pewnie dlatego, że mają więcej powodów do śmiechu. Rozmawiałam kilka dni temu z pewnym Irlandczykiem o Polakach i Irlandczykach. Stwierdził, że te dwa narody są do siebie bardzo podobne i ważne dla nas wszystkich tutaj jest to abyśmy się „przemieszali”, żeby Polacy nie tworzyli coś na kształt polskich komun, zamkniętych kręgów. Na razie jednak występuje taka tendencja. Pewnie przeszkodą w „mieszaniu się” jest bariera językowa. Jeżeli Polacy znają dobrze angielski zawsze mają irlandzkich przyjaciół i czują się mniej obco na wyspie. Jak do tej pory Irlandczycy cenią Polaków i nie przeszkadza im, że jest nas tutaj tak wielu. Słyszałam opinię, że Irlandczycy powinni zacząć się uczyć polskiego, bo niedługo nas tutaj będzie więcej niż rodowitych Irlandczyków. I to jest właśnie smutne, że Polacy tułają się po obcych krajach, nie mogąc żyć i pracować w Polsce. I wiecie co przewiduję, że to się nie zmieni w przeciągu najbliższych pięciu lat.
No właśnie Polacy w Irlandii z wypiekami na twarzy śledzili przebieg wyborów w Polsce i niestety zapadła niemal żałoba po ogłoszeniu wyników. Nie przemówiły do nas hasła, że Tusk proponuje wygodne życie tylko dla bogatych bo wiemy, że to totalna bzdura. Żyjemy w kraju gdzie za każdą wizytę u lekarza trzeba płacić 40 euro. To nie jest mało ale nikt na to nie narzeka bo ludzie pracują, zarabiają pieniądze i mogą wydać te 40 euro a budżet państwa przez to nie pustoszeje. Myślałam, że Polacy zrozumieli, że polityka socjalna do niczego dobrego nie prowadzi, że Polski nie stać na nią. Nie mówię, że Donald Tusk i PO to ostatnia deska ratunku ale zaproponowali Polsce inne rozwiązanie zaproponowali Polskę gdzie każdy musi się zatroszczyć o siebie sam a nie myśleć tylko o tym jak wyciągnąć od państwa pieniądze. Myślałam, że Polacy zrozumieli, że rząd jest od tego, aby ułatwiać dyskretnie pomagać a nie dawać wszystko za darmo. A tak w ogóle zastanawiam się skąd bracia Kaczyńscy zamierzają wziąć pieniądze na politykę socjalną. To pytanie nurtuje mnie od kilku tygodni. Może ktoś zna odpowiedź na to pytanie. Jeżeli tak proszę o maila alexandrap3@wp.pl. Sprawdziłam też kto wybrał naszego nowego prezydenta i wyniki mnie nie pocieszyły. To nie jest wybór ludzi młodych, ludzi którym najbardziej powinno zależeć na zmianach w naszym kraju. Pewnie pomyślicie, że co mnie to może obchodzić, skoro sama uciekłam za granicę, wybrałam prostszą drogę. Pewnie tak jest ale jak mogłam zostać w kraju, gdzie nie było mnie stać na wynajęcie mieszkania, gdzie mimo, że chciałam nadal studiować było to niemal niemożliwe. Tę „prostszą” drogę wybrało wielu Polaków, staram się dotrzeć do informacji ilu Polaków jest teraz w Irlandii ale aż się boję rezultatów tych poszukiwań. U mnie w pracy jest dziesięciu Polaków, czasami zdarzają się takie paradoksalne sytuacje, że na całym dziale nie ma ani jednego Irlandczyka, są tylko Polacy i Słowacy. Rozmawiam z ludźmi z Polski i niektórzy myślą o powrocie, ale są to przede wszystkim ludzie starsi, którzy zostawili w Polsce rodziny, widują je trzy razy do roku, przy okazji świąt i urlopu. Młodzi ludzie najczęściej na pytane jak długo odpowiadają, że jeszcze nie wiedzą ale do Polski nie ma po co wracać. W tym miejscu należy pogratulować rządzącym w naszym kraju za pozbawienie młodych ludzi nadziei na lepsze jutro, na lepszą przyszłość w Polsce. Mnie często pocieszają Irlandczycy mówiąc, że w Irlandii była taka sama sytuacja trzydzieści lat temu, że młodzi ludzie emigrowali, a w kraju pozostali tylko starsi i dzieci, i tutaj się wszystko zmieniło, pewnie z Polską będzie tak samo, szkoda tylko, że Polacy znający naszą mentalność jakoś w to nie wierzą. Już wynik wyborów wskazuje na to, że Polacy nie są jeszcze gotowi na zmiany, na to żeby się zatroszczyć sami o siebie. Dopóki będą czekali na pomoc z góry, dopóki na ulicy będę słyszała, że za komuny było dobrze, bo państwo dawało mieszkania, pracę to naprawdę nie widzę szans na zmiany na lepsze. Ciągle przybywają nowi Polacy, którzy nie twierdzą, że życie na wyspie jest proste ale nie widzą dla siebie przyszłości. Często są to ludzie dobrze wykształceni, którzy pracują na budowie. Sama miałam wyrzuty sumienia, że tyle wysiłku kosztowało Was moje wykształcenie, skończyłam studia, teraz pracuję w sklepie. Tylko zrozumiałam, że w Polsce prawdopodobnie robiłabym to samo bez szansy na zmianę. Tutaj mam większe szanse na to, że ktoś doceni moje wykształcenie, że nie będę musiała do końca życia pracować w sklepie. A przynajmniej mam tę satysfakcję, że zarabiam jakieś godziwe pieniądze za moją pracę.
Na koniec należy wspomnieć, że rzeczywiście w Irlandii jest coraz więcej Polaków ale należy dodać, że nie wszyscy pracują. Nie wiem jak ci, którzy nie pracują mieszkają tutaj i w jaki sposób się utrzymują. Nie wiem również po co jechali taki kawał, skoro nie pracować można w Polsce i nikt nie robi za to wyrzutów. Zakładając, że w Polsce za szybko nic się nie zmieni w następnym liście przekaże informacje czerpane z doświadczenia co należy zrobić aby wyjechać do Irlandii i co należy zrobić po przyjeździe tutaj.
Smutny list jak na koniec roku, mało optymistyczny jak na początek następnego. Nie powstawał tak jak wcześniejsze w przeciągu godziny, powstawał dwa miesiące od momentu ogłoszenia wyników wyborów w Polsce. Zastanawiałam się co napisać, czy mogę oceniać, skoro nie ma mnie na miejscu. Zrozumiałam, że może z daleka widać lepiej, że łatwiej jest dostrzec rozwiązania niezauważalne dla ludzi będących na miejscu. Kończę go w przeddzień Wigilii, z sąsiadami Polakami przygotowujemy tradycyjną POLSKĄ Wigilię, w oczach pojawiają się łzy, że tak daleko, że bez najbliższych, bez smaku potraw wigilijnych przygotowywanych przez Ciebie Mamo, bez polskich kolęd, bez śniegu. W takich momentach tęsknota za krajem narasta, zaczyna się zastanawianie czy to był na pewno dobry wybór. Nie jest wesoło, święta przeniosły mi się w czasie na okres kiedy przyjadę do Polski.
W nowym roku życzę wszystkim mniej trosk, umiejętności podejmowania trafnych decyzji, dostrzegania rozwiązań do tej pory niezauważalnych, a przede wszystkim życzę wszystkim rodzinom żeby nie musiały się rozdzielać w nowym roku, życzę żeby mniej ludzi podejmowało decyzję o emigracji zarobkowej. Pozdrawiam serdecznie i przekazuje do wiadomości publicznej moje pierwsze noworoczne postanowienie: Będę regularnie pisać do „Bramy” artykuły o życiu w Irlandii, kraju przyjaznym, co niestety nie zmniejsza tęsknoty za ojczyzną.


Ola Panek