Lewy sierpowy
Noworocznie
Skomercjalizowały się nam święta. Pierwsze Mikołaje można było zaobserwować zaraz po Święcie Zmarłych. Wystarczająco wcześnie, aby przydusić Ducha Świąt Bożonarodzeniowych. Migająco, świecąco, grająco. Szał zakupów. Przedświąteczna gorączka. Rzeź karpi. Rynkowski na każdym kanale telewizyjnym. Zamiast podniośle i świątecznie to jakoś tak plastikowo. Karierę w tym roku robiły postaci Mikołajów wspinające się po drabince do okna.
Media zachęcały do miłości, przyjaźni, pomocy innym. Mądre głowy przypominały, aby w okresie świąt nie przechodzić obojętnie obok potrzebującego. Tylko dlaczego pełni serdeczności mamy być tylko w te kilka dni w roku? Dlaczego na co dzień trawi nas znieczulica? Dlaczego tych biednych i pokrzywdzonych dostrzegamy tak późno? Po kilku tygodniach jesienno-zimowych mamy już w Polsce ponad 60 zamarzniętych osób. Czy byłoby ich tyle, gdyby panowała wśród nas większa wrażliwość i odpowiedzialność?
A ja w roku 2006 życzę wszystkim czytelnikom Bramy, aby pieniędzy mieli tyle co Kulczyk. Jeździli samochodami takimi jak Ojciec Dyrektor Rydzyk. Szczęście im dopisywało jak braciom Kaczyńskim. Wyróżnień i orderów otrzymali niczym ksiądz Jankowski. A także mocnej głowy Religi, opalenizny Leppera, pewności siebie Giertycha i sukcesów naukowych Renaty Beger.
Krzysztof Oktawiec