Zaradna radna i bezradny radny /2/
Szef Komisji Spraw Obywatelskich i Porządku Publicznego Kłodzkiej Rady Miejskiej nie lubił swojej zastępczyni. Zmyślanymi zarzutami dokuczał jej, gdzie tylko mógł. Głównie na sesjach. Kiedy radny Marek Krzak ośmielił się zwrócić mu uwagę na konieczność przestrzegania statutu i porządku obrad, usłyszał odczytaną ripostę:
„Jesteśmy świadkami zaczepki i brudnej prowokacji. Uważam, że jest to działanie zamierzone, którego niebawem ciąg dalszy nastąpi. Wobec tego apeluję do animatorów tego widowiska o odpowiedzialność za swoje czyny… Nie traćmy czasu na marginalne wątki, nie szukajmy recydywy nastrojów odwetowych z mocy koniunkturalnego prawa pokrzywdzonych”.
Ponieważ wśród członków komisji nie narastała najlepsza atmosfera, a i jej osiągnięcia nie miały górnych lotów Rada zmieniała jej przewodniczącego wraz z zastępcą. W demokratycznym głosowaniu funkcję tę powierzono Pani Leonardzie Karbowik.
Rozmawiam z przewodniczącym Rady Miejskiej Józefem Migdałem.
– Czy nie może Pan poprosić radnego na szczerą, męską rozmowę dyscyplinującą? Są przecież formy i zasady, których w demokracji nie powinno się przekraczać…
– Próbowałem. Ale skutek był taki, że 27 października na sesji usłyszałem:
– Pan przewodniczący podzielił nas na słusznych i niesłusznych. Słuszni mu przyklaskują, a po niesłusznych przejechano się walcem nienawiści i wyrugowano z pełnionych funkcji. Niskie pobudki przeważyły nad zdrowym rozsądkiem.
I tak do końca w tym samym stylu. A na końcu apel pod adresem przewodniczącego.
– Niech Pan nie ulega zbiorowej histerii. Niech Pan przestanie skłócać radnych i paraliżować pracę Rady.
– I co Pan na to – zwraca się do mnie Józef Migdał. Ciągnie jednak dalej.
– Przecież wszelkie zmiany personalne podejmowane są w głosowaniu w zależności od wymogów: jawnym lub tajnym. Ja mam przecież tylko jeden głos, tak samo jak ów kolega i każdy z radnych. To przecież radni stawiają wnioski pod głosowanie, a nie koniecznie przewodniczący, choć przecież też jest radnym. Decyduje większość. Takie są zasady demokracji. Jak na razie, nikt rozsądny nie wnosi zastrzeżeń. A wyniki poznamy po owocach.
C.d.n.
Franciszek Jędrysek