SAMOCHODOWY HARACZ
Ponownie powrócił kolejowy temat i jak zwykle związany z rozkładem jazdy. Według nowego Kłodzko i wiele innych miast i miejscowości naszego regionu odcięte zostanie – tak głoszą media – od świata. PKP, czy jak tam się teraz spółka zajmująca się przewozami pasażerskim nazywa twierdzi, że to się nie opłaca. Jak tak dalej pójdzie, to PKP zlikwiduje wszystkie kursy ale ciekawe, czy w związku z tym, z logiczną konsekwencją zlikwiduje sama siebie. To raczej mało prawdopodobne, żyjemy w kraju operetkowym i nie takie dziwy już widzieliśmy.
Mnie dziwi rzecz taka, że podobno są chętni przewoźnicy, nawet z sąsiednich Czech, ale jakoś idzie to jak po grudzie. Przypomnę, że już wielokrotnie proponowałem dać sobie spokój z PKP, tory oddać w dzierżawę, i niech dzierżawca torów podpisuje umowy na ich wykorzystanie z prywatnymi przewoźnikami. Problem sam by się rozwiązał, ale u nas musi być państwowy monopol więc mamy to co mamy. Przyznam się, że sam nie wiem kto zarządza torami, jaki jest koszt ich eksploatacji, ale to problemy dla pasażerów nieistotne. Jeżeli ceny biletów i terminy kursów będą adekwatne do potrzeb, nie trzeba będzie regulacji państwowych, rynek sam rozwiąże problemy. No może niezupełnie. Główną przeszkodą jest fiskalizm państwa. Pociągi przeważnie jeżdżą na ropę, a w cenie litra dziś doganiającej cenę benzyny jest 22% vatu i ok. 1,30 zł akcyzy na litrze, czyli więcej niż połowa. Jest to problem dotykający przede wszystkim kierowców prywatnych, którzy dla państwa są istną dojną krową. Przecież nie tylko ważna jest cena paliwa obciążona podatkami i nie ma co się cieszyć, że premier Marcinkiewicz zapowiedział odroczenie dalszego poboru haraczu w postaci podwyższenia akcyzy, co przypomina dowcip o kozie i Żydzie. I teraz jest wystarczająco droga. Ale przecież to nie wszystko. Jeśli podliczymy cały szereg kosztów począwszy od uzyskania prawa jazdy, zakupu auta, jego amortyzacji, koszty związane z rejestracją pojazdu, nowym dowodem rejestracyjnym tablicami, ubezpieczeniem, przeglądem technicznym, itd., to okaże się, że koszt utrzymania samochodu i w miarę częstego jego używania wynosi połowę średniej płacy krajowej.
To właśnie wysokie koszty posiadania samochodu powodują, że ludzie korzystają z komunikacji publicznej, w tym z kolei. Gdyby przynajmniej cena paliwa była odpowiednio niska, proporcjonalnie do uzyskiwanych w Polsce dochodów w porównaniu np. z USA, to o potrzebie przewozów kolejowych nikt by pewnie nie myślał. Ale niestety jest jak jest.
autor: Jan Pokrywka