Felieton ze Starej Morawy
/... jeszcze jedna dekada grudnia 2005.
...
Minęła “Barbórka” na wodzie...Święto górników, obchodzone 4 grudnia, w dniu patronki “fedrujących”, ale też artylerzystów, święto zapomniane tu, gdzie do niedawna wydobywano uran, marmur... W Starej Morawie, która w historii oparta była na pracy górniczej i hutniczej, marginalnie ludność zajmowała się rolnictwem i pasterstwem, jak już w którymś z felietonów wspominałem zródła niemieckie podają, że już w dziewiątym i dziesiątym wieku na terenie ówczesnej Morawy istniały pierwsze prymitywne szyby górnicze, którymi wydobywano rudy żelaza, miedzi, znajdowano też złoto i srebro... Tak, że mieliśmy górników, w okolicy też/ Bolesławów, Kletno, Janowa Góra i inne osady/. Także artylerzyści przyjeżdżali do Starej Morawy po odbiór armat i kul odlewanych w miejscowej kuźni-”ludwisarni”, która była położona w miejscu budowanego hotelu “Morawa”. Idąc dalej tymi śladami mój darczyńca Jacek zorganizował wspólnie z żoną, pod transparentem Stowarzyszenia Muzeum Wapiennik spotkanie “barbórkowe”; gospodarze witali przybyłych gości w tradycyjnych, malowniczych strojach górniczych użyczonych na tę okazję aż z zagłębia miedziowego w Lubiniu! W oficjalnej części spotkania Jacek oprócz zarysu historycznego kontynuacji “barbórki” wspominał o odkryciu, jakie w 1997 roku w czasie powodzi dokonała woda, wpadająca przez dwa tygodnie do wyżłobionego przez nią przy Wapienniku leju, miejscu prawdopodobnego morawskiego szybu... Gospodarze Wapiennika zakładają, że dla uczczenia pamięci górniczej tu przeszłości będzie to święto obchodzone co rok. Oprócz symbolicznego bankietu, osłodzonego efektownym tortem z piekarni i cukierni Piotra Dudziaka “Pączek”, wydarzeniu towarzyszyło otwarcie I edycji fotogramów reportażowych z Japonii, redaktor “Sudetów” Elżbieta Pomorskiej, II edycja ma być poszerzona przez autorkę i prezentację całości można oglądać do 15 maja 2006 roku... Oprócz towarzyszącej części muzycznej /wykonawcy bystrzyccy/ po raz pierwszy przyznano “statuetkę dwóch orłów”, za kreatywność i inicjatwy na rzecz kultury ziemi strońskiej, którą kapituła tej nagrody pod przewodnictwem A. Gnadensteina obdarzyła znanego w naszym środowisku publicystę, popularyzatora i inicjatora wielu wydarzeń kultularnych, zatrudnionego w tej chwili w strońskim CSiR Tomasza Pawlęgę. Nagroda ta ma być przyznawana w zabytkowym Wapienniaku corocznie! Oprócz wyjątkowego znaczenia tej symbolicznej nagrody, warto podkreślić jej walory wizualne; jest odlana w brązie i zaprojektowana przez artystę rzeźbiarza Józefa Petruka, obecnie profesora ASP w Poznaniu.
P.s.... Nie wiem czy to “P.s.” drukować, ale gratuluje wydania “Almanachu”; pierwszy raz, to zazwyczaj próba zainteresowania Czytelników. Osobiście myślę, że następny rocznik może zawierać tematy, których nie odnalazłem, w 1 numerze; artyści plastycy/ew. reprodukcje ich twórczości/, zauważenie literatów, dla których inspiracją jest Kłodzczyzna, muzycy, odtwórcy i kompozytorzy... No można pomyśleć też /ale to już moje “zboczenie” zawodowe/ o wzbogacenie formuły graficznej “Almanachu”. Są to uwagi życzliwości i uznania dla tej nowej formy tematycznej Ziemi Kłodzkiej; jeszcze raz gratuluję.
P.s.2 A może by tak redakcja “Bramy” zorganizowała /może być w siedzibie redakcji/ spotkanie “wigilijno-noworoczne” dla współpracujących z tygodnikim? -Okazja do poznania się, rozmów... coś takiego organizowano w czasie wydawania “pierwszego” poznańskiego “Nurtu”.
Wyrazy szacunku, pozdrowienia.
A. Gnadenstein