Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Zaradna Radna

Zaradna radna i bezradny radny


Każdy z rajców miasta Kłodzka ślubował uroczyście, że „Obowiązki radnego sprawować będzie godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro gminy i jej mieszkańców”. W przeciągu czteroletniej kadencji przyrzeczenie to trochę się rozpływa, przechodzi na usługi partyjnego ugrupowania, załatwiania swoich interesów lub po prostu wyhamowania działań. Bywają też przypadki zwalczania radnych aktywnych przez nieudaczników. W sumie jednak w kłodzkiej Radzie Miejskiej większość radnych to ludzie aktywni dbający o interes swoich wyborców. Jedną z takich osób jest radna Leonarda K. zwana pieszczotliwie przez znajomych Lonią. Podczas kampanii wyborczej nie molestowała o głosy, nie kupowała ich, nie meldowała znajomych i nie piekła baranów. Jako radna dwa razy w tygodniu przyjmuje wyborców i zawsze ma sporo interesantów. Służy im radą i pomocą. Pisze podania, skargi, prośby i zażalenia. Odwiedzają ją głównie ludzie niebogaci i niewykształceni. W radzie, wraz z innym radnym, który był szefem komisji, Lonia była jego zastępcą. A radny, były PZPRowiec zachował wiadome poglądy i nawyki, zaś Lonia jest osobą bezpartyjną (jeśli nie liczyć jej przynależności do Kłodzkiego Stowarzyszenia Samorządowego). Na tym tle od samego początku dochodziło do sporów, nieporozumień i sprzeczek. Konflikty miały miejsce m.in. o dni i godziny rozpoczęcia komisyjnych obrad ich tematykę oraz kogo zaprosić na posiedzenie. Obie strony w zasadzie rzadko dochodziły do porozumienia.
W ubiegłym roku radna Lonia doręczyła komisji wnioski i propozycje opracowane przez doświadczonych działaczy Stowarzyszenia. Szef komisji nie dopuścił jednak do ich rozpatrzenia przez forum komisji. Sam nie znając ich treści zarzucił radnej, że „usiłowała narzucić komisji plan pracy, aby ją ośmieszyć”. Powierzyła go zatem miejscowej prasie, u której zyskała pozytywne poparcie. Tą decyzję pan Przewodniczący tak podsumował: „Chodzi o wywołanie konfliktu i przez kilka miesięcy bałamucenie kłodzkich czytelników”.
Wzajemne animozje nabierały coraz intensywniejszego zabarwienia. Na jednej z sesji we wnioskach i oświadczeniach radnych szef komisji nie wytrzymał. Po fali namiętnego krytykanctwa podsumował: „Obawiam się, że po tym co Pani wyrabia nie będzie nam już więcej przypominała istoty stworzonej na obraz i podobieństwo Boga… Szanowna Pani, co się właściwie stało, przecież codziennie słońce wschodzi i zachodzi, a krowy dają mleko”.
C.d.n.


autor: Franciszek Jędrysek