Chocholi taniec
Trudno jest oprzeć się wrażeniu, że Panu Przewodniczącemu coś się stało. Mam na myśli oczywiście przewodniczącego Samoobrony RP, pana Andrzeja Leppera. Najpierw ukazał się mediom uładzony obraz Pana Przewodniczącego. Obraz usiłował nas przekonać, że ucywilizowany Andrzej Lepper też nadaje się na salony. Potem – poparcie dla rządu K.Marcinkiewicza – poparcie programowe – bo Samoobrona miała nie żądać w zamian żadnych stanowisk. Chwilę później delikatne sugestie, że może i dobrze by było, gdyby zawiązać formalną koalicję z miejscami w administracji. Ponieważ adresat pozostał głuchy na wezwania pojawiło się ultimatum – Samoobrona ma być w rządzie inaczej wycofujemy poparcie, idące z wyraźnym zakazem samowolnego obejmowania jakichkolwiek stanowisk w terenie przez polityków Samoobrony (swoją drogą szkoda świeżego Samoobrony, pana Aumillera, który, jak wieść gminna niesie szykował się do objęcia stanowiska wojewody w wielkopolskim). Po ostrej reakcji Pi S-u nagłe zmiękczanie stanowiska i wycofywanie okrakiem z buntowniczych wypowiedzi. Jeżeli dodać socliberalizm i «amnestię» dla Balcerowicza, które pojawiły się w tzw. międzyczasie (ten «międzyczas dziwnie zbiegł się z prowokacją dziennikarzy Faktu, którzy podszywając się pod PO zaproponowali p.Beger rozmowy w sprawie ewentualnej współpracy), zastąpione następnie projektem ustawy o NBP, która tegoż Balcerowicza miałaby usunąć, otrzymujemy iście przepiękny przykład walki o mistrzostwo świata w tańcu stylem wolnym. Problem w tym, że mistrzostwa odbywają się na głębokim jeziorze pokrytym cienką warstwą lodu, tańczący co i rusz wpada w poślizg, jednocześnie musząc uważać, żeby lód się nie załamał.
Co jest przyczyną takich zachowań? Moim zdaniem, zarówno LPR, jak i Samoobrona są głęboko zaniepokojone powyborczym spadkiem poparcia i obawiają się zmarginalizowania. O ile jednak w przypadku LPR-u mamy do czynienia z utratą poparcia wskutek wymycia elektoratu do Pi S za sprawą Radia Maryja i wskutek wewnątrzpartyjnych konfliktów na linii: Młodzież Wszechpolska – Roman Giertych – Zygmunt Wrzodak, o tyle Samoobrona sama najpierw zapędziła się w kozi róg poprzez poparcie dla Lecha Kaczyńskiego w II turze wyborów prezydenckich (który okazał się wystarczająco dobry by zastąpić A.Leppera na stanowisku męża opatrznościowego), zaś wszystkie późniejsze ruchy by odzyskać wiarygodność u swoich wyborców okazały się nietrafione – bo Przewodniczący przestał mówić językiem ludzi, o których poparcie zabiegał.
Na powyborczej fali zyskuje za to Pi S, wchodząc tym samym w posiadanie znakomitego narzędzia przymusu nad LPR-em i Samoobroną – według sondaży żadna z tych partii nie znalazłaby się w przyszłym Sejmie. Albo więc będą siedzieć cicho i popierając rząd czekać na lepsze dla siebie czasy, albo znajdą się poza nawiasem.
Jedyne ugrupowania, które zyskały w sondażach powyborczych to Pi S i PO. Poświadcza to zresztą moją tezę postawioną parę tygodni temu na łamach Bramy, że podział sceny politycznej na postkomunistyczną lewicę i postsolidarnościową prawicę przestał być adekwatny, linię podziału wyznacza stosunek do gospodarki, gdzie mamy do czynienia z dominacją poglądów lewicujących, wyznawanych przez Pi S, LPR, Samoobronę, PSL i w końcu SLD.
Czy wyniki sondaży doprowadzą do wcześniejszych wyborów? Istnieje takie ryzyko, ja jednak stoję na stanowisku, że bez dodatkowych czynników jak np. całkowity paraliż rządzenia, do jego materializacji nie dojdzie. Dlaczego? Dlatego, że: po pierwsze frekwencja pobiłaby kolejny negatywny rekord, po drugie wybory to niesamowity wysiłek także dla partii politycznych, po trzecie wreszcie – sondaże bywają złudne i dzisiejsze 40% może z powodzeniem przełożyć się na o połowę gorszy wynik w kilkumiesięcznej perspektywie, a kandydatów do rosyjskiej ruletki chyba jednak brakuje.
Jakub Szulc
Poseł Ziemi Kłodzkiej na Sejm RP