Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Epidemia Cholery

EPIDEMIA CHOLERY 1832 – 1834 (część II)


W 1832 roku cholera dotarła do Czech, pojawiła się w miejscowościach Poriče, potem Zbečnik i Hronov. W tych miejscach szalała najwięcej, jednocześnie obejmując prawie cały pruski kraj. Zaraza trwała w każdym mieście od 4 – 6 tygodni i potem stopniowo wygasała. Podobnie jak w 1831, tak i w 1832 roku na niebie ukazywało się przy wschodzie i zachodzie słońca dużo czerwieni. Czasami wyglądało to jak łuna pożarowa, czasami jak rózgi lub inne znaki. Wydarzenia te miały miejsce przed epidemią. Podczas jej trwania nikt nie wiedział, czy dożyje następnego dnia. Gdy dopadała człowieka zaczynała najpierw boleć głowa, później były wymioty. Trwało to około 3 godzin, następnie chorego rozrywało.
Służba kościelna musiała wówczas okadzać kościół jałowcem, zanim się ludzie tam spotkali. Od lekarzy burmistrzowie otrzymali polecenie, by w każdym domu była przygotowana na każdą osobę pewna ilość ziół i drewno do palenia. Najlepiej temu celowi służył rumianek i kwiat czarnego bzu, także balsam i melisa, które zaparzano i pito na gorąco w celu wypocenia. Pito też czarną kawę, do której wlewano trochę araku i tym sposobem wywoływano wymioty. Zdarzało się w owym czasie, że niejeden kładł się spać zdrowy a rano był martwy. W Czechach lekarze dawali proszki i oleje. Każdego właściciela domu wzywano do urzędowego lekarza, by dla siebie i wszystkich mieszkańców je kupił. Ludzie nie chcieli tego używać, dawali psom, które po zażyciu zdychały. Taki sam los dotykał również ludzi. Z chwilą, kiedy lekarze dowiedzieli się, że nikt nie chciał zastosować się do ich zaleceń stracili zaufanie do ludności. Pojawiły się plotki, że proszki będą dodawane do pieczywa i mięsa. Każdy człowiek, który na tę chorobę umierał, był jeszcze tego samego dnia wieczorem pochowany bez udziału ludzi i księdza, a przed jego domem stała warta przez 9 dni.
Pastor Bergmann autor Kroniki
(o wydarzeniach w Pstrążnej) pisze:
„w 1834 roku zostaliśmy ponownie nawiedzeni przez cholerę i wszyscy byliśmy chorzy. Ponieważ zachowaliśmy środki ostrożności w Pstrążnej nikt nie umarł, z członków naszej gminy zmarł tylko Jan Walta z Czermnej, ponieważ za późno szukał pomocy. W Czermnej zmarło bardzo dużo osób, tak że cmentarz musiał być powiększony. W Machau w Czechach zmarło w ciągu 14 dni 118 osób, także w Politz jak i w całej okolicy panowała nieubłagalnie śmierć. Środki, które zastosowałem z Bożą pomocą dały duży efekt. 1) Kiedy zbliżała się choroba zwołałem nie tylko moją gminę, ale i katolicką przestrzegając o grożącym niebezpieczeństwie, i o tym, że jest naszym obowiązkiem sobie pomagać. Złożyłem również im propozycję, żeby w tych niebezpiecznych czasach założyć bractwo, którego członkowie mieli sponsorować za pomocą pieniędzy zakup leków. Obiecałem tym lekarstwem pomóc każdemu, kto będzie jej potrzebował. Na tę propozycję wszyscy przystali i natychmiast starałem się o niżej wymienione leki. 2) Żeby być przygotowanym na zbliżające się niebezpieczeństwo wyznaczyłem w mojej gminie uroczyste Nabożeństwo, gdzie wszyscy poddaliśmy się bożej woli i wspólnie zorganizowaliśmy ostatnią wieczerzę udzielając ostatniego namaszczenia, i spokojnie oczekiwaliśmy „Anioła Śmierci”. 3). Pouczyłem wszystkich o objawach tej choroby, które poprzedzone były następującymi symptomami: szum w rejonie podbrzusza, nieraz 2, 3 dni przed chorobą, biegunka, napady zawrotów głowy, skurcze i rżnięcia w podbrzuszu. Ostrzegałem wszystkich, by przysłali po mnie kiedy takie objawy nastąpią i w międzyczasie w domu zachowywali się w następujący sposób: a) natychmiast położyć się do ciepłego łóżka i ciepło się przykryć, szybko ugotować herbatę rumiankową dodając odrobinę czarnego bzu i mięty. Herbatę należy pić w krótkich odstępach za pomocą łyżeczki, żeby nie wymiotować. Gdyby mimo tego doszło do wymiotów podawać znowu łyżeczką herbatę. W międzyczasie należało cegłę glinianą oraz miski i talerze wcześniej zagrzać i położyć choremu pod nogi i w okolicach całego ciała, żeby jego twarz się zaczerwieniła i obalały go gorące poty. O ile to osiągnięto niebezpieczeństwo minęło i większość w ten sposób unikła śmierci. b). Jeśli wymioty nie ustąpiły podałem po moim przybyciu w łyżeczce herbaty 5 kropli wyciągu z opium. Po kilku łyżeczkach chory przeważnie przestawał wymiotować, c) Przy silnych skurczach w szyi i płucach zostały z pozytywnym wynikiem podane 3, 4 krople niebieskiego olejku rumiankowego, który okazał się najbardziej skutecznym środkiem przeciw tej chorobie, d) Przy dużych bólach żołądka i jelit podawano kilka kropli mięty, z odrobiną opium i kilka kropel oleju rumiankowego. Wtedy oblewał chorego gorący pot. W rezultacie doprowadzało to do szybkiego polepszania się stanu chorego. Ta pocąca kąpiel musiała trwać kilka godzin i chory musiał przy tym przepocić 3, 4 koszule tak że chory mógł już wstać. e) Przeciw skurczom w ramionach i rękach używano spirytusu kamforowego, a kiedy zachodziła potrzeba używano również maść salmiakową. Ten, kto nie przestrzegał wyżej wymienionych zaleceń, lub pił wódkę, stan jego był krytyczny. W tym przypadku skóra pokrywała się zimnym olejowym potem i było widać dokładnie jak powoli dogorywa i w kilka godzin traci swój dotychczasowy wygląd. Ręce wyglądały jakby dziecko nosiło rękawice, tak wisiała skóra dookoła palców. W tych stanach chorobowych gestykulował rękoma, aż wreszcie umarł. Niech Bóg tutejsze wioski od tej choroby uchroni.”


autor: Marian Halemba


LITERATURA: – Arno Herzig, Małgorzata Ruchniewicz: „ W kraju Pana Boga”. – „ Die Choleriaepidemien In den Jahren 1832 – 1834”, von Wolfgang Berndt w: Grofschoaftersch Häämtebärnla:, tłumaczył: Willhelm Alexandroff