Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Wy Czy

Wy, czy mnie wspominacie


W 37 numerze GP „Brama” Państwo Sabina i Jakub Einhornowie z Kłodzka opublikowali interesującą pracę pt. „Z dziejów Żydów w Kłodzku”. Jej treść przywróciła mi wspomnienia z młodzieńczych lat o szkolnych kolegach pochodzenia żydowskiego. Trudno przyjąć, że byli przyjaciółmi, ale na pewno dobrymi kolegami ze szkolnej ławy. I w uczniowskich kłopotach zawsze można było na nich liczyć.
W latach 1948–1952 byłem uczniem Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Kłodzku. Funkcję dyrektora sprawował wówczas kpt. rez. mgr Marian Jamka. Wspominam to nazwisko, gdyż był prowokatorem bliższej znajomości uczniów obu narodów. Trójka uczniów w mojej klasie była pochodzenia żydowskiego: Fela Nusbaum, Czesia Szteinberg i Rysiu Kornhauser. Przy czym Fela należała do najlepszych uczennic. Dziewczyna spokojna, zamknięta w sobie, skryta i małomówna. Dobrze zbudowany i wysoki Ryszard grał świetnie w kosza. Czesława zaś była dobrą matematyczką. Miała jednak kłopoty z pisownią języka polskiego. U mnie z kolei znajomość matematyki była rażąco wstydliwa. W połowie roku dyr M. Jamka wybrał polonistów słabych w rachunkach i w ramach ZMPowskiego polecenia poprzydzielał do matematyków. Przypadła mi losowo Czesia Szteinberg. Samopomoc w nauczaniu przyjęliśmy z surową powagą. Egzamin maturalny przeszedł bez większych stresów. Potem bal maturalny i całe bractwo rozjechało się po szerokim świecie. Z biegiem czasu urwały się kontakty, zagubiły adresy i pozmieniały miejsca pobytu. Z tego, co mi wiadomo cała trójka żydowskich rówieśników wyjechała w latach pięćdziesiątych do Włoch a stamtąd do Izraela. Przez znaczny okres czasu otrzymywałem pocztówki z Haify. Były na nich widokówki pięknych plaży i plantacje cytrusów z jakiegoś kibucu. Czesia została powołana do armii i służyła w żandarmerii wojskowej. Całe to bractwo jest już po siedemdziesiątce i nie wiadomo, czy wszyscy żyją. W pamięci pozostały mi przekazane tradycje, zwyczaje i obrzędy z tamtych młodzieńczych znajomości. Nie rozumieliśmy znaczenia słowa antysemityzm. Nie padały też pogardliwe lub złośliwe przezwiska „ty Żydzie”. Zwracaliśmy się do siebie po imieniu lub per kolego. Utkwiły mi w pamięci przypadki kiedy owa trójka na uboczu porozumiewała się językiem jidysz. Jednak z chwilą podejścia któregokolwiek z polskich uczniów przechodziła na język polski. Świadczyło to o ich otwartości i szczerości wobec polskich kolegów.
Prawie zawsze wspomnienia o tych szkolnych kolegach narodowości żydowskiej kojarzą mi się z wierszem Adama Mickiewicza „Do przyjaciół Moskali”. Wprawdzie Żydzi ci przyjechali z byłego Związku Radzieckiego, ale żaden z nich nie był Rosjaninem. Mickiewicz w jednej ze zwrotek napisał: „I o was myślę. Wasze cudzoziemskie twarze mają obywatelskie prawo w mych marzeniach”.
Franciszek Jędrysek