To nie będzie Disneyland
“Kaczor Donald i myszka Mikke” – to z radia Wrocław. Dwaj w jednym i ta myszka. Starsi Czytelnicy z pewnością pamiętają Kaczora Donalda – strasznie rozwrzeszczane ptaszysko. Myszka sympatyczna, ale cóż z tego, że w Polsce akurat ma rację? Nie przebije się, a szkoda.
Ponieważ tekst ten dotrze do Państwa już “po ptokach” możemy swobodnie podywagować. Donalda środowiska narodowe uważają się za kontynuatora linii okrągłego stołu, a PO za zbieraninę różnych bankrutów. Jest coś na rzeczy, wielu wywodzi się z “aferałów” i szykuje się do powrotu do koryta – jakieś Bieleckie, Lewandowskie...
Szczytuje Kaczor, ale ich (Pi S)jedyna koncepcja to rozliczanie. Owszem tak, można i trzeba odzyskać zrabowane, ale to trudna i żmudna droga. Arcyważna głównie ze względów moralnych, bo przecież nie “powtórka z rozrywki” – nowa gruba kreska. Bo jak ongiś pojmowaliśmy – nie chodziło o “polowanie na czarownice”. Jednak pozostawienie “nagrablie mnogo”, umożliwienie łobuzom miękkiego lądowania i zapewnienie im
“świetlanej przyszłości” kosztem całego społeczeństwa to też gruba PRZESADA! I ciągle ten “neoliberalizm”. To jak nowa moralność, bo z liberalizmem czyli normalnym kapitalizmem ma tyle wspólnego co Lepper ze sprawidliwością. No chyba że “społeczną”, a to tak, a jakże.
Miało być i powinno “po równo”; wycenić majątek “ogólnonarodowy” i rozdać cegiełki (100 czy 200 mln) i “zaczynamy od początku”. Tymczasem wszystkie te cegielnie ktoś bez krzyku wyraźnie buchnął (“Balcerowicz?”) i rozdano po kilka cegiełek dla zmyłki (NIF). Tak było na starcie, jednak rabunek trwa nadal. “Boże pozwól bym potrafił gdy Ojczyzna mnie zawoła – zamiast piersi wypiąć dupę, bo ta nafta nie jest moja”(x) Proceder ten wymaga “logistycznego” wsparcia; decydentów z najważniejszymi włącznie, nawet gdy to “nie ich działka”. Zwłaszcza, a może i dla tego, że z reguły byli agenci byłych (?) służb. Pomogą, będą siedzieć cicho. I jakieś ochłapy z biznesu dostaną. Główna zasada wydaje się wyglądać następująco: łapówka oscyluje w granicach 10% spodziewanych korzyści, czyli jak p. K. miał dostać 1 mld dolców, MY, nie budżet mityczny, tracimy 10 mld takowych. Ale to tylko “nafta”, a banki i cała reszta? Tak, że jakaś Komisja Prawdy i Sprawiedliwości powinna te wszystkie szczury połapać i wydusić. Tylko czy znowu nie będzie tak, że członkowie tejże dodatkowo nas będą kosztować. Nie nie, nie z powodu swoich zarobków a tych środków, które mafia uruchomi na ich przekupienie. To jedna strona medalu, drugą jest uruchomienie systemu, pod działaniem którego kraj zacznie się normalnie rozwijać. I tu szykuje się zwyczajna bryndza, chyba że te wszystkie “dyskusje” o podatkach to retoryka wyborcza. A zacznie się robić normalnie, a to przecież oznacza wyjście od zasad – nie kradnij! Bo podatek liniowy to niby nie kradzież? Kwotowo więcej zapłacą, przy uczciwych regułach gry pracowitsi, mądrzejsi, zdolniejsi. Powiadają różni, że muszą być astronomiczne zarobki i progresywne podatki. Bo takie zarobki są w firmach prywatnych. A trącał ich pies i te małe jamniczki. Zlikwidujmy więc twory quqsiprywatne, a w istocie rzeczy państwowe (jednoosobowe spółki państwa). A przed tym obniżmy pensje prezesów i diety członków do 10% obecnych. Nie znajdą się chętni? Dawajcie, biorę! firmy prywatne – skoro ich stać? A cóż to kogo może obchodzić? Powinno dyndać i powiewać.
(X) Jan Krzysztof Kelus
autor: Jerzy Lica