Wywiad z Anną Piasecką – dyrektor Szkoły Podstawowej w Krosnowicach
– Jak długo zarządza Pani tą szkołą?
– 15 lat. Przejęłam ją w 1990 r. od znakomitego pedagoga i doświadczonego administratora Jerzego Paśko, który przeszedł na ustawową emeryturę.
– Ile liczy grono nauczycielskie?
– Ostatnio niezmiennie 23 osoby.
– Ilu szkoła ma uczniów roku 2005/2006 licząc od tzw. „zerówki” do ostatniej klasy?
– 215 plus 15 uczniów Oddziału Przedszkolnego 6 – latków.
– Na jakie kłopoty i trudności napotyka Pani w prowadzeniu szkoły, która zrzesza przecież sporo dzieci?
– Ogólnie wiążą się one z trudnościami w całej polskiej oświacie. Bowiem bywa niedofinansowana. Zatem nie może być inaczej w Krosnowicach. Brak nowoczesnych pomocy naukowych. Póki co musi wystarczyć czarna tablica, biała kreda, podręcznik, oraz zasób wiedzy i inteligencji nauczycieli. Zdarza się, że pedagog na wykłady przynosi własne pomoce. Musi też być znakomicie przygotowany. W zasadzie nie napotkałam na trudności o wyjątkowo krosnowickiej specyfice. Chociaż… szkoła zakupiła kilka komputerów za uciułane pieniądze. Dzięki sponsorom urządziliśmy studio komputerowe. Ale brak nam jeszcze trzech komputerów. Zbieramy pieniążki, oszczędzamy tu i ówdzie i myślimy o doposażeniu.
– A może wójt pomoże?
– Może…
– Mówi się w Krosnowicach, że szkoła a głównie Pani dyrektor wspomaga aktywnie działalność kulturalną bezpośrednią pomocą oraz inicjatywami społeczników miejscowych stowarzyszeń i organizacji.
– Na terenie wsi działają: KGW, na które zawsze mogę liczyć i staram się go nie zawieść, Towarzystwo Miłośników Krosnowic, gdzie jestem wiceprezesem, Klub Seniora, zrzeszający głównie emerytów i rencistów płci obojga. Są to ludzie z otwartym sercem i bogatym doświadczeniem. Wreszcie kombatanci, którzy właściwie swoje już zrobili, ale służą przekazywaniu wnukom patriotyzmu i historii bohaterskich czynów. Działam też w Radzie Parafialnej i współdziałam z Ochotniczą Strażą Pożarną, która wydatnie pomaga szkole.
– W latach czterdziestych i na początku lat pięćdziesiątych aktywnie działała liczna osobowo 94 Dolnośląska Drużyna Harcerzy im. Andrzeja Małkowskiego. Jej przywódcą był Czesław Chilicki. Ci chłopcy uczyli się dyscypliny, miłości ojczyzny, szacunku dla rodziców, współżycia w grupie i przywiązania do wiary katolickiej. Później drużynę uznano za element reakcyjny. Chilicki musiał wyjechać, a Bolek Piela został aresztowany.
– Nie mamy niestety harcerstwa. Wymaga ono dobrej organizacji, osoby znającej tę robotę, zafascynowanej jej ideą. Taki fanatyczny społecznik. Nie mamy w tej chwili takiej osoby. Nie znaczy to, że się za nią nie rozglądamy. Mam nadzieję, że harcerstwo do Krosnowic powróci.
– Pani marzenie do spełnienia w roku szkolnym 2005/2006?
– Marzę, by szkoła uzyskała zadowalające wyniki w nauczaniu, Staram się wraz z nauczycielami o tworzenie należytych warunków służących do tego celu,
– Dziękuję za rozmowę.
autor: Franciszek Jędrysek