Rozważania Pana Konstantego Golenia
Polskie Radio nadaje już 80 lat
Początki były skromne. W sierpniu 1925 r. Spółka Akcyjna “Polskie Radio” otrzymała koncesję na budowę i eksploatację urządzeń radiofonicznych na obszarze Polski a 18 kwietnia 1926 r. została uruchomiona pierwsza rozgłośnia i stacja nadawcza “Polskie Radio” w Warszawie przy ul. Narbutta 29. Stamtąd Roman Rudniewski ogłosił pierwszy komunikat na fali 385 m, powiadamiając słuchaczy, że uruchomione zostało nowe mass medium. Potem PR mieściło się w budynku Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego przy ul. Kredytowej, a następnie przy Zielnej. Za historyczny moment uznano nadane przez PR przemówienie marszałka Józefa Piłsudskiego. Wtedy też zaczęto nadawać powieść Stefana Żeromskiego “Wierna Rzeka”. Początkowo rozgłośnia miała 5 tys. słuchaczy, ale pod koniec 1926 w samej Warszawie było ich już 33 188 abonentów. Rok 1927 – prawdziwa sensacja w wymiarze międzynarodowym. PR nadało pierwszą transmisję z zawodów sportowych z mistrzostw Polski w narciarstwie z Zakopanego. Mogła ona dojść do skutku dzięki pomocy wojska, bo trzeba było zbudować ważącą ponad tonę małą elektrownię. Po rozgłośni warszawskiej ruszyły rozgłośnie regionalne w Krakowie, Poznaniu, Lwowie, Wilnie. W czasie II wojny światowej zniszczono całkowicie rozgłośnie i radiostacje, okupanci konfiskowali odbiorniki i pod karą śmierci zakazali słuchania radia. W czasie powstania warszawskiego działała “Błyskawica”. Wznowienie polskiej radiostacji nastąpiło w Lublinie, gdzie działała “Pszczółka”. Nadała ona pierwsza audycję 11.VIII.1944 r., a 22.XI.1944 r. utworzono Przedsiębiorstwo Państwowe “Polskie Radio”. Do 1949 r. mimo trudnych warunków polska radiofonia została odbudowana. W 1980 r. było czynnych 17 rozgłośni radiowych, 16 regionalnych, w tym wrocławska.
W okresie międzywojennym najbardziej rozpowszechnił się w Polsce kryształowy Detefon, nie wymagający zasilania energią elektryczną, w 1939 r. aż 70 % radiosłuchaczy korzystalo z radia kryształowego. Przez długie lata królowały odbiorniki lampowe, a zwłaszcza superheterodyny. Całe pokolenia słuchały radia “z magicznym okiem”. U schyłku lat 50. weszła moda na tranzystory, zabieraliśmy swoje “Szarotki” do pociągu, samochodu, na urlop.
Polskie Radio to nie tylko technika, ale również ludzie. Przed wojną przy mikrofonie zasiadali najlepsi aktorzy (m.in. Stefan Jaracz), a transmisje sportowe prowadzili legendarni sprawozdawcy (m.in. Wojciech Trojanowski, po wojnie Aleksander Reksza, Bohdan Tomaszewski). Całą epokę stworzył w RP Jeremi Przybora, na zawsze w pamięci słuchaczy pozostaną audycje radiowe Jerzego Waldorfa, czy prezentacje piosenek Lucjana Kydryńskiego. Czy ktoś jeszcze pamięta sobotnie “Popołudnie z Młodością”, pierwszą audycję na luzie?. Słuchało się “Matysiaków”, “W Jezioranach”, “Podwieczorek przy mikrofonie”, “Zgaduj Zgadula”. To radio nauczyło nas słuchać jazzu, pokochaliśmy Luisa Amstronga, Krzysztofa Komedę...
Nie można też przemilczeć jednego aspektu. Radio niosło radość, duże wrażenia artystyczne, ale spełniało też poważne znaczenie propagandowe. Już w 1947 r. prezydent Bolesław Bierut mówił: “Radio jest nowym elementem kształtowania psychiki i doniosłym orężem upowszechniania oświaty, sztuki i kultury.” Propaganda wkroczyła szeroką ofensywą w latach 50. Popularyzacja pieśni masowych miała zgrzewać do działań. Powszechnym zwyczajem lat 50. był nasłuch zagranicznych stacji radiowych nadających dla rodaków w kraju. Na słuchaczy radia BBC uknuto taką fraszkę: “Słuchał, słuchał Bibisyna/ aż mu spuchła łepetyna”. Nowe akcenty nastąpiły dopiero w roku 1955. W tym samym roku w wieczór wigilijny PR nadało po raz pierwszy od pięciu lat kolędy. Szło ku lepszemu...I to by było na tyle.