Monopole do kasacji
P. Franciszek Jędrysek (“Monopolistyczne nawyki”) opisuje perypetie p. A. Walaska, który zwrócił się o interwencję do naszej radnej – Leokadii Karbownik, ponieważ zakład energetyczny, którego był pracownikiem, cofnął mu ulgi w odpłatności gdy tylko przeszedł na emeryturę. Wyrażenia “gdy tylko” nie jest tu adekwatne, gdyż zakład powiadomił go o tym po przeszło pół roku, co rodzi wątpliwości prawne, albowiem każda decyzja ma moc prawną dopiero po doręczeniu i to po okresie przeznaczonym na odwołanie. Prawo nie może działać wstecz, ale co tam prawo, proces, choć zapewne wygrany przez p. Walaska, ciągnąłby się miesiącami jak nie latami, a tu idzie zima i energetyka w każdej chwili może prąd wyłączyć. Energetyka jest bowiem nadal monopolistą, jak słusznie głosi tytuł i nikt nie ma możliwości poboru prądu z innego źródła. Nawet nie wolno bez zgody tejże energetyki zainstalować sobie wiatraka, dynama, czy innego źródła energii. Zakład zapewne wie, że postępuje nielegalnie, stąd trudności czynione p. Jędryskowi w wyjaśnianiu sprawy.
W końcu co można powiedzieć, gdy rzecz jest oczywista? Że 2x2 nie jest 4? Można, tylko po co? Lepiej nie odpowiedzieć nic, a w każdym razie nie na temat.
Monopoli w niektórych przypadkach uniknąć się nie da, ale można na tyle poprawić prawo, aby z mocy samego prawa klient był w uprzywilejowanej pozycji i np. nie można mu było by wyłączyć prądu do czasu zakończenia procesu. W dalszej kolejności znosić trzeba wszelkie monopole.
A, że jest to trudne świadczy przykład prywatnej poczty w Rybniku, o czym niedawno pisałem. Jak donosi Dziennik Zachodni prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty uznał, że Miejska Poczta Doręczeniowa w Rybniku funkcjonuje nielegalnie i ma natychmiast wstrzymać działalność, gdyż nie ma wymaganego prawem WPISU DO REJESTRU.
Tomasz Bodach, właściciel MPD odpowiada, że gdyby spełnił ten wymóg musiałby się podporządkować rygorom ustawy Prawo pocztowe i pobierać 12 zł za przesłanie listu, a nie – jak do tej pory – tylko 1 zł.
Ponadto Poczta Polska zarzuca MPD bezprawne używanie nazwy “poczta”, która zgodnie z prawem przysługuje tylko Poczcie Polskiej. “Monopolista uznał, że używanie przez MPD w nazwie słowa “poczta” jest przejawem nieuczciwej konkurencji. W piśmie do Bodacha Poczta Polska twierdzi, że słowo “poczta” jest prawnie chronionym znakiem towarowym.”
P. Bodach z powiada “niech Poczta Polska poda do sądu wszystkie poczty z Unii Europejskiej, który zamierza sprawę słowa “poczta” skierować do Trybunału Konstytucyjnego. – No, przecież nie można mieć monopolu na słowo “poczta”!
Ale co tam logika, dyrektor generalny Poczty Polskiej, ostrzega też MPD, jeśli nie zaprzestanie ona swojej “nielegalnej” działalności, to “Poczta Polska podejmie stosowne działania w trybie przewidzianym prawem, łącznie z dochodzeniem zadośćuczynienia z tytułu naruszania dobra chronionego prawem i odszkodowania za utracone korzyści”.
MPD ma zamiar odwołać się od decyzji zakazującej działalność, a potem wystąpić na drogę sądową. Przez cały czas, aż do wydania prawomocnego wyroku będzie działać. A sprawa może ciągnąć się latami, tym razem, na szczęście, ku pożytkowi klientów.
Niestety, p. Walasek jest w gorszej sytuacji, bo mu wyłączą prąd i tyle.
autor: Jan Pokrywka