O partii kuchennej
W drugiej połowie dekady gierkowskiej socjalizm w Polsce wyglądał już śmiesznie. Potężne i zabójcze kły stalinowskie już wypadły albo chwiały się jak po szkorbucie. Mogły okaleczyć, ale nie były w stanie zakleszczyć całego narodu i zmusić do posłuszeństwa kierownictwu PZPR. W Gdańsku,Warszawie, Wrocławiu, powstawały opozycyjne organizacje społeczne działające jawnie, aczkolwiek wg ówczesnego prawa nielegalnie, Komitet Obrony Robotników, Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Wolne Związki Zawodowe. We wrześniu 1979 roku powstała również pierwsza partia polityczna <Konfederacja Polski Niepodległej. Chyba największą zasługą tych organizacji było złamanie monopolu pezetpeerii na informację i łamanie bariery strachu
Niechęć do bolszewi była powszechna, aczkolwiek utajniona. Na co dzień, w pracy, byliśmy „za”, „przeciw” bywaliśmy w domu, na imieninach u cioci Zuzi, pod warunkiem, że nie było wujka Zenka, który był ormowcem. Ot takie rozdwojenie jaźni. Ratunkiem przed całkowitą schizofrenią była aktywna działalność „przeciw”. W pojedynkę tworzyć opozycję jest trudno, jeżeli zbierze się dwóch albo trzech to już jest inaczej.
Jesienią 1979 roku zbierało się w Kłodzku kilku ludzi, którym socjalizm nie bardzo się podobał, a chcąc ratować się przed schizofrenią postanowili utworzyć partię polityczną. Tak powstała Konfederacja Rzeczypospolitej Polskiej.
Nawet bardzo dociekliwy historyk będzie miał trudności w poznaniu komitetu założycielskiego albo deklaracji programowej. Już to z powodu głębokiej konspiracji jak i bardzo skromnym szeregom partyjnym. Nie była to bynajmniej partia kanapowa, mieszcząca się na jednej kanapie, ale w kuchni u Awiżeniów na Kościuszki 9a pomieścił się cały walny zjazd partii. Odwaga wówczas była w cenie, niewielu stać było na sprzeciw, a i bezpieczeństwo konspiratorów zmuszało do ostrożności..
Jeżeli wspominam dzisiaj KRP, to nie dla jej wielkich zasług w obaleniu socjalizmu, bo na tej rzeczywistej a jeszcze bardziej wyimaginowanej drabinie zasłużonych, wolnych miejsc już nie ma, ale z powodów bardzo prozaicznych. Po pierwsze, była to jedyna znana mi organizacja na Ziemi Kłodzkiej, która propagowała bojkot wyborów do sejmu w marcu 1980 roku. Skutek był niewielki, albo żaden, ale zorganizowani opozycjoniści, rozrzucając ulotki wzywające do bojkotu, czuli się dowartościowani. Spełniali obowiązek każdego pokolenia Polaków od końca XVIII wieku począwszy, czyli demonstrację nieposłuszeństwa wobec obcej władzy w Polsce.
Podczas sierpniowej fali strajków jedynym źródłem informacji były zagraniczne radiostacje, RWE, Głos Ameryki itp. Postulaty MKS ze Stoczni Gdańskiej, mógł znać każdy ze słyszenia, ale zupełnie inny wymiar miała kartka z wydrukowanymi, {przepisanymi na maszynie} postulatami strajkujących, sygnowana przez KRP. Początek wielkiego ruchu, który złączy wszystkie organizacje opozycyjne i jak lawina zmiecie zgniły system a kamyczkami w tej lawinie byli założyciele KRP podejmujący działalność w „Solidarności,” to po drugie.
Pamiętając wysyp partii politycznych gotowych do walki z komuną w roku 1990, gdy odwaga znacznie potaniała a prominentni działacze PZPR, którzy pod komendą Generała bronili socjalizmu jak niepodległości, głosili wszem i wobec, że od zawsze byli socjaldemokratami a nie komunistami, warto przypomnieć partię która walkę z komuną rozpoczynała w kuchni.
autor: Stanisław Łukasik