Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Żyć Z

Z CZEGO ŻYĆ?


W sprawie młodych ludzi myjących na skrzyżowaniach ulic szyby samochodów wypowiedzieli się nawet luminarze kłodzkiej policji w tonie, jakżeby inaczej, negatywnym. W narzekaniach tych jest sporo racji, niewątpliwie taka działalność utrudnia ruch na drodze, stwarza niebezpieczeństwo, wreszcie bywa próbą wymuszania tychże usług. Chociaż obserwując to zjawisko trzeba przyznać, że chłopcy wyrobili się w tym “fachu”, nie podchodzą do samochodów z Kłodzka, i polują na na oko zasobniejszych kierowców, i nie robią awantur, gdy ktoś im nie zapłaci, wobec czego nie można się ich czepiać, że cokolwiek wymuszają. Mogą bowiem również stracić, bo ew. zapłata jest zupełnie dobrowolna.
Wszystko to prawda, jednak z drugiej strony docenić należy inicjatywę oddolną. Młodzież ma wakacje i chce sobie dorobić, a że robi to w taki sposób, to inna sprawa. Innych możliwości jest bowiem niewiele, o ile w ogóle są, a najprostszą alternatywą jest działalność przestępcza, której niewątpliwie nie chcemy. Zaznaczyć też należy, że nie jest to specyfika wyłącznie polska, z takim zjawiskiem spotkać się można i w innych krajach europejskich, z tym, że u nas – jak mawiał Stefan Kisielewski – to wcale nie jest kryzys, to prosty rezultat – logiczne następstwo socjalizmu. Jak każdy rezultat, także i ten musi mieć swoją przyczynę. W tym przypadku jest nią kryzys gospodarki uniemożliwiający normalną rynkową działalność. Weźmy takich rolników. Naobiecywano im, że jak przystąpimy do Unii to chłop będzie leżał i tylko pilnował, aby mu nic na polu nie rosło to otrzyma pieniądze. Jak zwykle gdy państwo obiecuje, że da, to znaczy, że obiecuje, o czym przekonali się ci rolnicy, którzy zasadzili las w ramach akcji zalesiania. Nie dość, że za swoje, to jeszcze co niektórzy się zadłużyli, a pieniędzy jak nie było tak nie ma. Długi trzeba spłacać, komornik stoi u drzwi, więc każdy ratuje się jak może wyprzedając chudobę. I proszę jaki sprytny sposób wywłaszczenia ludzi z ich własności i to lege artis! A przecież przestrzegałem!
Podobnie rzecz ma się z rybakami. Niby mogą łowić, ale tylko w wyznaczonych miejscach i okresach, ale też do pewnego limitu. Pretekstem jest ochrona łowisk, ale w podtekście jest to ochrona obcej konkurencji, na której straży stoi w tym wypadku nasze państwo. Oto do czego doszliśmy. W naszej rzeczywistości prawnej nie mógłby nastąpić cudowny połów ryb przez Szymona-Piotra opisany w ewangelii św. Łukasza (5,1–11), choć kto wie, niezmierzona wszak jest wszechmoc Boska i zapewne większa niż moc polskiego socjalizmu.
Droga wyjścia wiedzie nie poprzez zakazy, ale wprost przeciwnie, poprzez ich odwołanie, likwidację licencji, koncesji, limitów, zmniejszenie podatków, zniesienie haraczu na ZUS, czyli krótko mówiąc – obniżenie kosztów życia i pracy. Inaczej będzie jak w tej anegdocie o młynarzu, który do swojej pracy musiał ciągle dopłacać.
Zapytany, z czego w takim razie żyje, odpowiedział, że z tego, iż w soboty i niedziele młyn nie pracuje i nie musi dopłacać.
A co w wielkiej polityce. Otóż nowy szef SLD Olejniczak oburza się, że kandydaci na posłów z Samoobrony muszą podpisywać weksel (jako zabezpieczenie przed ewentualnym opuszczeniem szeregów partii po otrzymaniu mandatu posła), przez co nie mogą reprezentować, swoich wyborców. Takie działanie to zniewolenie i działanie na szkodę demokracji – zdanie szefa SLD. Prawda jest taka, że ordynacja wyborcza dotychczasowa, wymusza na każdym kandydacie działanie na rzecz partii i jego lidera w szczególności. Dlaczego? odpowiedź prosta, listę kandydatów zatwierdza wąskie grono skupione wokół przewodniczącego (I sekretarza) partii. Kto Panie Olejniczak? wyeliminował między innymi panów Millera, Oleksego z ubiegania się o mandat posła, demokracja czy osobiście – owszem kolegialnie – Pan ?
Jak można być liderem partii i mieć tak beznadziejnie słabą pamięć.


autor: Jan Pokrywka