Refleksje z podróży po Europie
Co Niemcy, Holendrzy, Anglicy zrobiliby, by Szczytna była atrakcyjniejsza turystycznie i kojarzyła się z tym, co stanowi o jej historycznej przeszłości? Niewiele.
Przede wszystkim odsłoniliby ZAMEK. I to tak, by nie tylko jego szczyty były widoczne. I nie tylko w dzień. W nocy byłby odpowiednio oświetlony. Turyści nie musieliby pytać jak tam dojechać, a na miejscu mogliby obejrzeć nie tylko mury i kaplicę. Wykorzystaliby także szklarską tradycję miejscowości. Coś na kształt muzeum rozwiązywałoby sprawę. Historia tego przemysłu – możliwość poznania pracy szlifierzy i hutników oraz ich samych – to dopiero byłaby atrakcja. I możliwość pracy dla obecnych bezrobotnych. Także w tzw. pamiątkarstwie. Zadbaliby o wytyczenie, właściwe oznakowanie i rozszerzenie tras rowerowych, także w mieście i na wsiach – wszak stawiamy na turystykę, a turyści coraz częściej zwiedzają świat na rowerach. Zapewniliby zdrożonym, spragnionym i głodnym odpowiednie i bezpieczne miejsca wypoczynku w centrum miasta oraz widoczne znaki informacyjne o tych, które są na jego obrzeżach. Spragniony turysta nie sięga po informator tylko rozgląda się wokół. Nie dopuściliby, aby w centrum znajdowały się rudery i niszczejące zabytki. Te ostatnie byłyby eksponowane. Na pewno nie postawiliby obok Jana Nepomucena betonowego słupa na informacje – tak jak stało się to w Szczytnej. No i tak zwyczajnie, po prostu na bieżąco dbaliby o czystość, koszenie trawników, całodobowy dostęp do publicznych toalet.
Natura obdarowała mieszkańców Szczytnej hojnie, ale to od nich zależy czy będą jej wdzięki upiększać czy spospolicać. “Cieszące oczy” gazony z wybujałą co jakiś czas trawą nie należą do turystycznych atrybutów. Co prawda na każdym kroku dostrzec tu możemy zmiany na lepsze: więcej kwiatów, koszy na śmieci, czyściej na chodnikach, bardziej wyeksponowana inf. turystyczna.
Jednak do stwierdzenia po podróży: MY TEŻ POTRAFIMY ZADBAĆ O SWOJE MIASTECZKO – jeszcze daleko.
W czasie trwania ostatnich 4. kadencji władz samorządowych często mówiono o tym, co – raz powiedziawszy – zrobiliby Niemcy, Holendrzy, Anglicy. Może w końcu i my zaczniemy działać. Dla siebie przecież.
autor: D. Chmielarz