Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Fryderyk Chopin Na Kuracji

Fryderyk Chopin na kuracji w Dusznikach


Szybko mijał Chopinowi czas w Dusznikach. Kuracja pitna, spacery, wycieczki, i tak biegł dzień za dniem. Wrażenia z pobytu w zdroju uwiecznił w listach pisanych z Dusznik do przyjaciela Wilhelma Kolberga.
Zachwycony okolicami pisał: «Chodzę ja wprawdzie po górach, którymi Reinerz [Duszniki] otoczone, zachwycony widokiem tutejszych dolin, z niechęcią złażę, czasem na czworakach, alem jeszcze nie był tam, gdzie wszyscy jadą, bo mi zakazano. Jest tu w bliskości Reinerz góra ze skałami, zwana Heuscheuer [Szczeliniec], miejsce, z którego widoki zachwycające, ale dla niezdrowego powietrza na samym wierzchołku nie wszystkim dostępne, a ja jestem jednym z tych pacjentów, na nieszczęście, którym tam nie wolno.
Ale mniejsza o to; byłem już na górze zwanej Einsiedelei [Pustelnia], bo tam jest pustelnik. Wszedłszy na górę jedną z wyższych w Reinerz, wchodzi się po stu kilkudziesięciu schodach w prostej linii, nieledwie pionowo, z kamieni zrobionych do samego pustelnika, stąd przepyszny widok na całe Reinerz. Wybieramy się na jakiś Hohemenze [Hohe Mense – Orlica], ma to być góra w przepysznej okolicy; spodziewam się, że przyjdzie do skutku.»
A tak opisał swoją kurację: «Dwa tygodnie już piję serwatkę i wody tutejsze, i niby jak mówią, mam trochę lepiej wyglądać, mam niby tyć.. Rano najpóźniej o godzinie 6, już wszyscy chorzy przy źródle;... taka promenada po ślicznej alei łączącej zakład kąpielowy z miastem trwa zazwyczaj do ósmej, stosownie do kubków, ile kto ma rano wypić... znów po obiedzie idzie się do zdroju... tylko dwie szklanki zdroju ciepłego piję po obiedzie.»
Przyjmuje się na ogół, że kuracja dusznicka bardzo dobrze wpłynęła na Fryderyka, jednak wg najnowszych badań Ryszarda Kincla (autora książki «U szląskich wód»), to raczej zmiana klimatu miała tak zbawienny wpływ na jego zdrowie, samo zaś leczenie historycy balneologii dziś inaczej oceniają. Analizując «I zeszyt przychodów 1826» obliczono ile Fryderyk wypił serwatki i wody. Otóż codziennie wypijał co najmniej 1,25 l wody ze Źródła Ciepłego oraz 1,38 l serwatki. To i tak mniej niż jeden z kuracjuszy, któremu nakazano wypijać codziennie 2,29 l samej serwatki, nie licząc wody zdrojowej. W późniejszych latach zalecano kuracjuszom już mniejsze dawki wody i serwatki.
«Wspaniałe widoki, jakie roztacza Śląsk, czarują i zachwycają mnie, lecz mimo wszystko brak mi jednej rzeczy, której wszystkie piękności Reinerz nie mogą zastąpić, to jest dobrego instrumentu» – pisał Fryderyk do przyjaciela, krytykując jednocześnie w sposób dowcipny ale i okrutny ówczesną kapelę zdrojową: «... nie ma tu ani jednego dobrego fortepianu, a instrumenty, które widziałem, sprawiają więcej przykrości niż przyjemności. (...), kiepska dęta orkiestra – z kilkunastu karykatur w rozmaitym guście złożona, na czele których fagocista, chudy, z osiodłanym, zatabaczonym nosem, przestrasza damy, co się koni boją, – przygrywa wolno spacerującym kur-gastom [kuracjuszom]...»
Brak dobrego instrumentu nie przeszkodził jednak Fryderykowi dać w Dusznikach dwa wspaniałe koncerty charytatywne. Sprawa pierwszych zagranicznych koncertów Fryderyka jest do dziś nie do końca wyjaśniona. A jedna z wersji tej historii – bardzo romantyczna – wiąże się z miłością jaką zapałał Fryderyk do mieszkanki Dusznik – Czeszki o imieniu Libusza, której chciał pomóc w nieszczęściu. Historię tę opisuje w swej książce Ryszard Kincel – polecam.


autor: Krystyna Oniszczuk-Awiżeń


c.d. za tydzień