Echa przetasowań kłodzkich “Demokracja po kłodzku!
Zachęcony i ośmielony lekturą pewnego oświadczenia krążącego wśród znajomych oraz echem z późnowieczornej sesji R.M. z 6.07. pozwoliłem sobie na pisarskie “co nieco”. DEMOKRACJA – cóż to takiego? W normalnych warunkach to zwyczajne, wolne wybory, wola większości, swoboda zapewniająca udział w sprawowaniu władzy.
SAMORZĄD – czyli my wszyscy a za naszym wyborem władza uchwałodawcza-radni, zaś władza wykonawcza (wykonująca uchwały rady)-burmistrz mający do dyspozycji “aparat urzędniczy”. Samorząd ma zaspakajać potrzeby lokalnej społeczności i najważniejsze – winien być całkowicie apolityczny. Wszak głosowaliśmy na konkretne osoby a nie na partie polityczne. Tak było w przeszłości. W naszym, miejskim piekiełku jest ciut inaczej. Kto nie z nami ten przeciwko nam. Osoby, które widzą trochę dalej niż czubek własnego nosa, potrzeby familiantów, kolesi i partyjnych układów (czyt. interes miasta i jego mieszkańców) to zdrajcy skrycie działający. Jednoosobowo – zdaniem kolesiów – są w stanie zniszczyć samowolnie, nieoficjalnie, skrycie, nieetycznie uprawiając prywatę, a w efekcie doprowadzić do rozbicia KOALICJI RZĄDZĄCEJ. Ja, naiwny, myślałem, że to była demokracja, a suma sumarum był to c.d. powtórki z PRL-u.
Brawo nowy szefie niezależnych rajców kłodzkich! Brawo niekoalicyjna drużyno! Liczymy na Was! Mam nadzieję, że za Waszą wolą skończą się niektóre złe przyzwyczajenia. Dwór padł i myślę, że było to konieczne. Jeszcze tylko czekać końca kadencji aby nowy burmistrz spowodował upadek urzędniczego bastionu pod twierdzą.
autor: Wasz Kibic Kłodzkokowalsi
ps. Nazajutrz rano nie czczono w Ratuszu rocznicy powodzi ’97. Wróble ćwierkają, że była to narada poświęcona strategii urzędniczej przeciw “nowemu”.
(dane do wiad. red.)