Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Kulisy Dusznickich Festiwali

Kulisy dusznickich festiwali


Niezwykle ważnym elementem pierwszych edycji Festiwali Chopinowskich była frekwencja, świadcząca o popularności imprezy i potwierdzająca potrzebę jej kontynuowania. Dbano przede wszystkim o “masowość” i uciekano wręcz od “elitaryzmu” jako niezwykle szkodliwego zjawiska. Organizowane były więc wycieczki na festiwal, kursowały specjalne pociągi, którymi dowożono licznych przedstawicieli klasy robotniczej. Jako przykład niech posłużą poniższe cytaty zaczerpnięte z ówczesnej prasy, świetnie oddające panującą wówczas atmosferę.
“Orbis organizuje wycieczki do Dusznik. Koszt z noclegiem i utrzymaniem (bez biletów wstępu) wynosi 1.513 zł. Zapisy we wszystkich punktach Orbisu.” (“Trybuna Dolnośląska” 1948 r.)
“Pierwsze kilka rzędów ławek zajęli przodownicy pracy z Wrocławia, Wałbrzycha, Nowej Rudy, którzy przybyli specjalnymi wycieczkami na “dusznickie święto muzyki”... Sprowadzanie kilkudziesięciu przodowników pracy nie powinno zadowolić organizatorów tej imprezy. Przydałoby się kilka pociągów wycieczkowych. Koncertów w parku zdrojowym mogłoby słuchać kilkanaście tysięcy publiczności...” – pisał Wojciech Dzieduszycki w “Słowie Polskim” z 1950 r.
“W drugim dniu festiwalu przybyli pociągami popularnymi z całej Polski, słuchają muzyki chopinowskiej przedstawiciele świata pracy. Warto było przejechać setki kilometrów – mówi ob. Gaszyniec, robotnik parowy, który wraz z kierownikiem składów portowych ob. Smereką, przybył tutaj z dalekiego Sopotu.” (“Słowo Polskie” 1951) “... pociągi popularne przywiozły ... setki słuchaczy z Wrocławia i Wałbrzycha... Dziesiątki samochodów ciężarowych zjechało z całego Dolnego Śląska z odbiorcami tej wspaniałej muzyki. Koncertu w parku zdrojowym słuchało 3000 ludzi, setki słuchaczy zatrzymywało się w skupieniu przed głośnikami transmitującymi na teren parku koncerty z Teatrzyku Chopina i sali “Za Muszlą”. Przed drzwiami sal koncertowych gromadziły się takie tłumy, że obawiano się wyłamania drzwi.” (“Gazeta Robotnicza” 1951).
“... park dusznicki na niedzielnej imprezie masowej prześwieca pustkami, na recitalu Langer-Daneckiej i Smendzianki czterysta miejsc licząca sala koncertowa była zapełniona najwyżej do połowy. Duszniki otrzymały ważną misję społeczną. Miały stać się ogniwem akcji utwierdzania polskości na Dolnym Śląsku. Broń otrzymały wspaniałą: muzykę Chopina, często w najlepszym wykonaniu. Zakończona przed kilkoma dniami impreza miała charakter ekskluzywny... Przez trzy dni festiwalowe nie pojawiła się ani jedna wycieczka robotników z odległego o 24 km Kłodzka, ani z sąsiednich spółdzielni produkcyjnych.” (“Słowo Polskie” 1954)
Prasa krytykowała też często brak przygotowania Dusznik do przyjęcia gości festiwalowych – “Rynek właśnie w renowacji. A goście chcieliby coś zjeść. Z tym niestety bardzo kiepsko. Zaopatrzenie Dusznik szwankuje. Rozmówka w bufecie KZG na dworcu kolejowym:
– Czy mogę prosić o herbatę?
– Nie ma. Nie ma gazu ani wody.” (“Słowo Polskie” 1955).


c.d. za tydzień


autor: K. Oniszczuk-Awiżeń