Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Les Femmes Fatales De PKP

Les femmes fatales de PKP


Rewitalizacja – o to właśnie nam chodzi – zagaił obrady prezes naszej podręcznej loży szyderców.
– Hola, hola prezesie!... Najpierw chcemy wiedzieć co i dlaczego mamy rewitalizować...
– Jak to co? Linie kolejowe, które polikwidowano lub przynajmniej zawieszono ruch pasażerski. Prawdopodobnie po to, aby zredukować gęstość sieci kolejowej na Dolnym Śląsku do średniej krajowej. We wschodnich województwach można bryczką ujechać i pół setki km, a nie uświadczysz pociągu.... Tak samo ma wkrótce być i na Dolnym Śląsku.
– Chyba o to właśnie chodziło, bo była to akcja z góry zaplanowana. W październiku 1999 r. mgr Genowefa Ładniak, wówczas dyr. Zakładu Przewozów Pasażerskich we Wrocławiu rozesłała do starostów powiatowych pisma z propozycją nie do odrzucenia o przejęcie linii kolejowych pod groźbą ich likwidacji. Na początek wybrano 13 linii, 12. była z Kłodzka do Lądka i Stronia. Te już są martwe. Trzynastą – ostatnią, ledwo czynną – jest linia do Kudowy, którą jeszcze przed laty kursowało po 8 par pociągów na dobę. A w obecnym mini rozkładzie jazdy przez 10 miesięcy mają kursować tylko po dwa lokalne, którymi nikt nie chce jeździć, bo do stacji daleko. A kursujące w letnie wakacje i zimowe ferie pociągi dalekobieżne (nawet gdy będą dotowane, bo jeszcze nie są) nie zarobią na utrzymanie personelu. /.../ W rezultacie doprowadzi to do zamknięcia linii.
– A jak to oficjalnie uzasadniono?
– Byłbym zapomniał .... otóż p. Ładniak napisała: “Podejmowane przez Dolnośląską DOKP działania potwierdziły, że jedynie CAŁKOWITE PRZEJĘCIE PRZEZ PKS przewozów pasażerskich będzie korzystne dla społeczności lokalnych ze względu NA ICH WIĘKSZĄ OPERATYWNOŚĆ.”
– Niemożliwe!... Przecież to szczere, bez żenady przyznanie, że jest zerem w organizacji przewozów. I co? – przeniosła się do PKS-u?...
– Gdzie tam. Jest dyr. w centrali spółki PKP-Przewozy Regionalne. /.../
– To nie koniec dokonań p. Ładniak. Gdy 1.08.2000 r. po dwóch latach od powodzi z Kłodzka ruszył pierwszy pociąg /.../ okazało się /.../, że przy okazji remontu linii – rozgrabiono stację w Kudowie, choć tam powódź nie sprawiła większych szkód /.../ i stację w Szczytnej, którą pozbawiono urządzeń do zdalnego sterowania /.../ Wszystkie te urządzenia wywieziono na linię do Międzylesia. A ogołocona z nich stacja w Szczytnej – najnowocześniej wyposażona na całej trasie – stanowiła (obok Polanicy i Dusznik) ważną mijankę na tej linii. Teraz budynki ulegają zniszczeniu. Wykonawcą grabieży był Zakład Infrastruktury w Wałbrzychu.
Drugą la femme fatale była wywodząca się z Lądka Zdr. p. Marta Łęska-Padło, która /.../ szybko awansowała na /.../ z-cę dyr. ds. handlowych we Wrocławiu, a następnie na dyr. w centrali PKP-Przewozy Regionalne w Warszawie. Przeforsowała ona 10.06.2001 r. kursowanie do Lądka Zdroju i Stronia Śl. aż po 3 wagony z pociągów pos. “Sudety” /..../ W sumie w 2. relacjach kursowało 12 wagonów na ogół pustych. I to przez 2 i pół roku. Straty z tego tyt. przyczyniły się decydująco do zawieszenia ruchu pasażerskiego na tej linii. Natomist linię do Kudowy /.../ pozbawiono w ogóle komunikacji z Górnym Śląskiem. Słowem prywata przeważyła nad realnymi i racjonalnymi potrzebami. Ponadto przyspieszono o ok. 2,5 godz. odjazdy z Kudowy, Kłodzka i Wrocławia pos. “Sudety”, w wyniku czego ten najbardziej frekwentowny pociąg /.../ stracił pasażerów (90% miejsc pozostawało pustych). Gdy więc w kwietniu ub. roku rozkład jazdy opracowywała spółka PKP-Inter City – nie dochodząc przyczyn – uznała, że pociąg “Sudety” nie powinien kursować. I w ten sposób Polanica, Szczytna, Duszniki i Kudowa straciły dzienne połączenie z Łodzią i Warszawą.
– Zdumiewające jest, że nad tą sytuacją zupełnie nie czuwało obecne kier. Zakładu Przewozów Regionalnych we Wrocławiu.
– Nie tylko nad tym. Osobowy o 4.18 z Kłodzka Gł. kursuje bez pasażerów a tylko dowozi do Kudowy maszynistę i kier. pociągu, a pusty skład jest tylko pretekstem tych kursów. Gdyby skład z lokomotywą pozostawały na noc w Kudowie, a maszynistę i kierownika dowożono tam i odwożono taksówką, byłoby bez porównania taniej. Podobno pospieszny “Szklarka”, który codziennie, przez cały rok kursuje z Poznania tylko do Wrocławia i Kłodzka zaplanowano dla p. Dyrektora Zakładów Przewozów we Wrocławiu, który na stałe mieszka w Poznaniu /.../. W każdym razie – za kadencji p. dyr. M. Pawlickiego już w ub.r. rozkład jazdy Wrocław-Kłodzko-Kudowa był bez porównania gorszy od poprzednich. Natomiast w br. nie można nawet mówić, że komunikacja między Wrocławiem a Kudową w ogóle istnieje, skoro na 11 pociągów z Warszawy przez Poznań i Łódź w dni powszednie tylko jeden, jedyny jest skomunikowany do Kudowy. A przecież do uzdrowisk przyjeżdżają ludzie chorzy i powinni mieć połączenia bezpośrednie.
Na całej linii zawiódł też Samorząd Woj. Dolnośląskiego, który wg zapewnień wicemarszałka Sz. Pacyniaka w listopadzie ub.r. zapewniał, iż “dokłada wszelkich starań, aby pociągi regionalne /.../ były na stacjach węzłowych skomunikowane z pociągami realizującymi przewozy międzywojewódzkie”. Nawet to nie zostało zrealizowane.


Notował: Andrzej Koźmiński