MAMIENIE OWIEC
Widać już przedwyborczą gorączkę w postaci programów różnych partii, co to by chciały
nieba ludowi przychylić, ale niestety, najpierw musza wygrać wybory. Jest to po części prawda,
tyle, że nie cała. Wrażliwość społeczna z jednej, a potrzeby państwa z drugiej strony stwarza
wrażenie, że to tylko takie mamienie owiec, które mają zrobić swoje, zanim je się ostrzyże. Już
bowiem Janusz Szpotański zauważył, że «owca się sama nie ostrzyże, krowa się nie wydoi
sama. A zaś nie ostrzyc – cóż za męka! A nie wydoić – cóż za dramat!»
Przykładem takich igrców są programy wyborcze. Platforma Obywatelska np. mami lud
reformą podatkową, sprowadzająca się do wprowadzenia 15% podatku liniowego w miejsce
obecnych stawek podatku dochodowego, 15% VAT i w takiej też skali podatek od osób
prawnych. W pierwszej chwili serce się raduje, ale już w następnej rozum wkracza do akcji.
Podatek liniowy jako krok w kierunku likwidacji podatku dochodowego w ogóle, byłby czymś
dobrym, ale jako cel sam w sobie już niekoniecznie. Diabeł tkwi w szczegółach, a jak to
policzyć, to owszem, niektórzy, zwłaszcza ci dużo zarabiający, na tym by zyskali, ale mało
zarabiający? Nie wiadomo. Wszystko zależy od progu wolnego od podatku.
Również z tym VAT-em nie wszystko jest OK. Dziś, żywność obciążona jest 7% stawką
tego podatku, co oznacza, że żywność po ujednoliceniu, po prostu po drożeje. Z kolei artykuły
przemysłowe potanieją, ale czyż najbiedniejszym rodziną w głowie są luksusy? Już Gomułka w
1970 r. proponował podwyżkę, w zamian za co miały stanieć lokomotywy, ale jakoś ludziom to
się nie spodobało i wyszli na ulice, co przypominam ku przestrodze.
Z kolei Pi S chce na niby zlikwidować podatek dochodowy, na niby, bo w jego miejsce
wprowadzono by 15% podatek od funduszu płac. Ponieważ płace stanowią źródło dochodu dla
większości pracujących, oznacza to, że podatek płaciliby wszyscy, nawet ci, którzy teraz go nie
płacą, lub płaca mniej. Co prawda korzyścią byłoby nie wypełnianie PIT-ów, ale pamiętać
należy, że wszystkie podatki są przerzucane na konsumenta, gdyż konsument jest tym, który
już nie ma na kogo przerzucić dalej. Krótko mówiąc, ten podatek od funduszu płac
podwyższyłby ceny towarów i usług, za co zapłacą wszyscy!
Pi S proponuje również zmniejszenie VAT-u najpierw do 20% a potem do 18%, ale wady tego rozwiązania są takie same jak w przypadku propozycji PO.
Pi S chce także zmniejszyć składkę ZUS do 25%, co byłoby znakomitym pomysłem,
gdyby jednocześnie partia braci Kaczyńskich wskazała źródło finansowania obecnych
zobowiązań ZUS, który i tak już przekroczył granice bankructwa. Chyba, że eksperci tej partii
wyliczyli, iż pieniądze te uda się pozyskać z innych, nie wymienionych w programie źródeł, co
oznaczałoby, że mamy tu do czynienia z obniżaniem podatków przez ich podwyższanie.
A jeżeli nawet, to z pewnością są to tylko ruchy pozorujące obniżkę, taki face-lifting
podatkowy, w myśl zasady, jak wiele trzeba zrobić nowego, aby wszystko pozostało po
staremu. Albowiem żadne obniżki podatków nie będą możliwe, jeśli równolegle nie będzie się reformować wydatków publicznych państwa przez ich redukcję.
A temu z kolei towarzyszyć musi wycofywanie się państwa, czyli administracji z tych
dziedzin, którymi dziś zarządza, oddając decyzje w ręce obywateli.
Być może znaczna cześć społeczeństwa nie chce brać spraw w swoje ręce (boi się),
woli narzekać na państwo, polityków ale jednocześnie pozwala im decydować o swoim życiu.
Może wygodniej jest nam żeby inni za nas podejmowali decyzje. Najlepszym tego przykładem
jest program UPR, który w głównym założeniu odnosi się do odpowiedzialności jednostki, przy
jednoczesnym stworzeniu mu warunków działania i rozwoju. To nie państwo ma być odpowiedzialne za wychowywanie dzieci i ich rozwój lecz
rodzice. To nie państwo ma decydować do którego lekarza ma iść chory. To nie
państwo ma decydować do którego samorządowego szpitala ma się udać z chorobą i kopertą
pacjent. UPR proponuje podniesienie rangi i znaczenia w państwie, podstawowej i
najważniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina. Jeżeli w rodzinie kształtuje się między
innymi, poczucie odpowiedzialności za własne decyzje, potrzebę kształcenia, poczucie własnej
godności, honoru, uczciwej pracy, poszanowania cudzej własności, to taka sytuacja ma
kapitalne znaczenie i przełożenie na państwo.
Wówczas takie państwo siłą rzeczy zajmuje swoje właściwe miejsce i rangę w świecie.
Rolą państwa jest tworzenie warunków, usuwanie wszelkich barier i przeszkód w rozwoju
rodziny, jednostki społecznej, a nie jej zastępowanie. Jeżeli natomiast państwo jest obecne w
mieszkaniu, w kuchni, w szpitalu, w szkole, przy lekarzu, w każdym warsztacie pracy, to
nieuchronnie zmierza do ograniczenia podstawowych praw i obowiązków rodziny i jednostki. Musi coraz więcej tworzyć nakazów i zakazów aby z tymi sprawami dać sobie radę. Tworzyć
nowe agendy rządowe i pozarządowe, do szczebla powiatu włącznie. Aby swoją taka misję
wypełnić musi dysponować nieograniczoną ilością pieniędzy i etatów. Państwo musi
organizować siłą rzeczy konkursy aby później na stanowiska wyznaczyć odpowiedzialnych i
kompetentnych urzędników (szwagrów, pociotków, znajomych, kolesiów) bo do nich jedynych
może mieć zaufanie.
Oczywiście rolę i zadania państwa wyznaczają politycy i urzędnicy za aprobatą
społeczeństwa, jednostki społecznej. Gdy jestem za a nawet przeciw państwu to mamy to co
mamy. Znani politycy chcąc dobrze żyć zmieniają swoje poglądy i partie, nie licząc się na
śmieszność, nie biorą pod uwagę utratę twarzy, honoru bo prawdopodobnie takimi atutami nie
mogą się okazać.
Jan Pokrywka