Św. Jadwiga Śląska i o. Hejmo
Nasza Europa (2)
Przed półtora rokiem pisałem: “....Historii najlepiej uczy Papież, choć ze zrozumiałych względów fragmentarycznie.” Teraz, celem przypomnienia, przytaczam fragmenty śp. Ojca Świętego z 21.6.1983 r. na wrocławskich Partynicach, bo jakoś “dziwnie” to, co mówił, koresponduje z ostatnimi Wydarzeniami w Kościele:
“... Pragnęła i łaknęła sprawiedliwości Jadwiga Śląska... Pochodziła z Niemiec, z bawarskiego rodu hrabiowskiego Dissen-Andechs – stamtąd przybyła na ziemię piastowską jako małżonka Henryka, zwanego Brodatym.... A to jej – Jadwigi – duchowe macierzyństwo miało się w szczególny sposób wypełnić i potwierdzić w stosunku do własnego syna: Henryka, zwanego Pobożnym. Poległ on – jak wszyscy wiemy – w nierównej walce pod Legnicą z Tatarami, którzy wtedy zapuścili swe wojownicze zagony daleko na zachód, przez całą ziemię polską. Henryk Pobożny poległ na placu boju pod Legnicą, ale Tatarzy dalej już nie poszli, owszem, cofnęli się ku wschodowi uwalniając ziemie piastowskie ze swojego jarzma. Można powiedzieć, że już wówczas Polska stała się “przedmurzem chrześcijaństwa”.
Matka Jadwiga przeżywała w duchu wiary śmierć syna Henryka, podobna w tym do Bogarodzicy, która u stóp krzyża na Kalwarii składała ofiarę ze swojego Boskiego Syna dla zbawienia świata. W ten sposób też weszła święta Jadwiga Śląska w dzieje Polski i w dzieje Europy. W dziejach tych stoi ona jakby postać graniczna, która łączy ze sobą dwa narody: naród niemiecki i naród polski. Łączy na przestrzeni wielu wieków historii, która była trudna i bolesna. Święta Jadwiga wśród wszystkich dziejowych doświadczeń pozostaje przez siedem już stuleci orędowniczką wzajemnego zrozumienia i pojednania.... Patrzmy więc poprzez siedem z górą stuleci w stronę św. Jadwigi i widźmy w niej wielkie światło, które rozświeca sprawy ludzkie na ziemi naszych sąsiadów – a równocześnie na naszej ojczystej ziemi. Wyraziła się w jej życiu jakby cała pełnia powołania chrześcijańskiego. Odczytała św. Jadwiga Ewangelię do końca i w całej jej życiodajnej prawdzie. Nie ma w niej rozbieżności pomiędzy powołaniem wdowy – fundatorki klasztoru w Trzebnicy a powołaniem żony-matki w piastowskim domu Henryków. Jedno przyszło po drugim. Jadwiga od początku żyła dla Boga, żyła miłością Boga nade wszystko, tak jak głosi pierwsze przykazanie Ewangelii. Tak żyła w małżeństwie jako żona i matka. A kiedy owdowiała, z łatwością dostrzegła, że ta miłość do Boga nade wszystko może stać się teraz miłością wyłącznie Boskiego Oblubieńca. I poszła za tym powołaniem.”
Nie miałem zamiaru poruszać “gorącego” tematu o. Hejmo, ale przeglądając maszynopisy znalazłem taki swój pasus sprzed kilkunastu miesięcy” Kościół, a ściślej jego hierarchię i szeregowych urzędników, ratuje już chyba tylko Papież i duma narodowa z Wielkiego Rodaka. Inaczej dawno już skoczono by “czarnym” do gardeł.... Obym był fałszywym prorokiem, ale Ojciec, niewątpliwie święty, nieśmiertelny niestety nie jest, a wtedy...”. I co, zaczęło się?
autor: Jerzy Lica