Basen niespełnionych marzeń
Koncepcja p. Jakuba Szulca opisująca jak ma wyglądać budowa i eksploatacja krytego baseny w Kłodzku (bo, że ma być zakłada a priori) jest teoretycznie słuszna. Basen, a właściwie kompleks buduje i eksploatuje prywatna firma przy nie finansowej pomocy miasta. Jest to oczywiście słuszne, ale czy wykonalne? Przykład innych miast, gdzie akwaparki działają od lat każe w to wątpić.
Scenariusz jest typowy. Firma na budowę zaciąga kredyt, który gwarantuje gmina. W trakcie eksploatacji okazuje się, że basen nie przynosi zysków, więc firma plajtuje a kredyt spłaca gmina i ona też ponosi dalsze koszty jego utrzymania. Czy był to przekręt zamierzony, czy tak po prostu wyszło – to rzecz drugorzędna, bo moim zdaniem, które nie raz przedstawiałem, przy stale rosnących cenach energii (a klimat mamy taki, że wodę trzeba grzać cały czas), nie da się zarobić na bieżące utrzymanie, nie mówiąc już o spłacie kredytu.
Jest to dość oczywiste, gdyż żadna firma nie wyłoży co najmniej 10 mln zł w interes, który może się spłaci po wielu latach nie mówiąc o wydatkach bieżących. Przy takiej polityce finansowej państwa jak naszego, nie można niczego planować z jakąś dozą prawdopodobieństwa. Już lepsze efekty dawałyby wróżby z fusów kawy, lotu ptaków, czy szklanej kuli. Właśnie przed chwilą podano komunikat, iż rząd zrezygnował, chwilowo rzecz jasna, ze zrównania akcyzy, a więc zrównania cen oleju opałowego z olejem napędowym i ustanowienie nowej na gaz grzewczy. Trzeba być wyjątkowo osobliwym naiwniakiem aby sądzić, iż zrównanie nastąpi w dół a nie w górę. Zgodnie bowiem z prawem Murphiego, jeżeli tylko coś może pójść źle, to na pewno pójdzie. A tu nie tylko może. Jest jeszcze gorzej, gdyż rządowi brakuje pieniędzy.
Wracając do basenu. Sądzę, że jedynym wyjściem jest budowa kompleksu na bazie wód termalnych. Co prawda początkowe koszty są wysokie, ale w trakcie eksploatacja odpada koszt energii. No i o właściwościach zdrowotnych nie można zapominać. Co innego jest pluskanie się w wodzie chlorowanej, a co innego w mineralnej. Takie przybytki istnieją na Słowacji i na Węgrzech przyciągając tłumy.
Może więc niech będzie jeden kompleks a porządny niż basen w każdym mieście. Już raz mieliśmy akcję 1000 szkół na 1000-lecie i teraz się je zamyka, co daje powód do licznych napięć społecznych, o kosztach nie wspominając.
autor: Jan Pokrywka