Ksiądz znowu zawiódł?
Duża część parafian Ścinawki Dolnej była oburzona reakcją miejscowego proboszcza na śmierć Jana Pawła II. Nie pierwszy już raz ksiądz wywołał zamieszanie z powodu swojego zachowania i podzielił mieszkańców parafii na swych przeciwników i obrońców i to w chwili, gdy cały świat łączył się w modlitwie po śmierci papieża.
Wszystko zaczęło się podczas niedzielnej mszy, 3-go kwietnia, kiedy to ksiądz proboszcz w najmniejszy nawet sposób nie złożył hołdu Janowi Pawłowi II. Wg relacji uczestników niedzielnego nabożeństwa, z ust proboszcza nie padło nawet jedno słowo upamiętniające śmierć papieża. W następnych dniach okazało się, że mieszkańcy Ścinawki nie mogli nawet pójść do kościoła by pomodlić się za duszę Jana Pawła II, bo świątynia pozostawała zamknięta, a proboszcz nadal milczał. „Jestem oburzona zachowaniem księdza!” – mówi jedna z mieszkanek Ścinawki Dolnej – „Chcąc oddać cześć papieżowi, ludzie muszą chodzić palić znicze na cmentarz, bo w kościele nie ma na to miejsca!” Również flagi pojawiły się na wieży świątyni dopiero w kilka dni po odejściu papieża, chociaż niektórzy mieszkańcy utrzymują, że ksiądz przyznał się do błędu i wyjaśnił, że po prostu zapomniał ogłosić podczas nabożeństwa by ktoś zajął się tą sprawą. „Przecież proboszcz nawet nie byłby w stanie wyjść po schodach na wieżę by zawiesić flagi!” – bronią swojego duszpasterza niektórzy mieszkańcy.
Racja leży z pewnością po obu stronach. I podczas, gdy ksiądz w oczach wielu mieszkańców zawiódł w tak ważnej dla całego narodu chwili, na wysokości zadania stanęły siostry zakonne z miejscowego domu dziecka oraz grono pedagogiczne z tutejszej szkoły podstawowej, które dopilnowało by dzieci należycie pożegnały papieża. Siostry natomiast co wieczór organizowały czuwanie i modlitwy za Ojca Świętego w swojej kaplicy, na które mógł przyjść każdy z parafian Ścinawki Dolnej. Spotkania te były chwilami prawdziwej refleksji i zadumy przeplatanymi fragmentami poezji Jana Pawła II i modlitwą. Społeczność Ścinawki Dolnej zapełniała niewielką kaplicę do ostatniego miejsca. „Wszyscy pragniemy połączyć się w tych ciężkich dla nas chwilach” – wyjaśnili.
Niestety wśród modlących się ludzi zabrakło księdza proboszcza. Gdy mieszkańcy schodzili się na czuwanie w oknach plebanii paliło się światło… Nie jest mi dane osądzać postawy miejscowego duszpasterza i uważam ją za osobistą sprawę proboszcza. Z drugiej jednak strony nie dziwi mnie ostra reakcja niektórych mieszkańców Ścinawki Dolnej. Wielu ludzi przyszło w niedzielę do kościoła szukać pokrzepienia i otuchy po tak tragicznym wydarzeniu, a któż powinien „pocieszyć” swoich parafian, jak nie ksiądz proboszcz? I nie przeczę, że jego postawa mogła naprawdę sprawić przykrość wielu osobom…
autor: Justyna Charłamów