Ślepy miecz FOZZ
Rękę karaj, a nie ślepy miecz – apelował swego czasu Wieszcz do Pana Boga, jednak Wieszcz przy okazji lubił się z Bogiem wadzić, więc apelacje pozostały bez echa. Nawet dziś, kiedy to Sąd Okręgowy w Warszawie jako I instancja wydał wyrok skazujący w tzw. aferze FOZZ kilku pomniejszych bohaterów jak Grzegorza Żemka na 9 lat więzienia i 700 tys. zł grzywny, Janinę Chim na 6 lat i 500 tys. zł, że o reszcie nie wspomnę, widać, że i tym razem pod topór położono co najwyżej ów ślepy miecz. Czy jednak miecz choćby i ślepy może być pod toporem? To się okaże gdy przyjdzie do apelacji. W przyszłym roku sprawa ulegnie przedawnieniu i Sąd Apelacyjny musi do tego czasu zdążyć, a jeśli nawet, to jeszcze podtrzymać orzeczenie I instancji. Wszystko więc jest otwarte.
Wyżej wymienieni i reszta, która zasiadła na ławie oskarżonych to zaledwie ślepy miecz. Ręka pozostała nadal w ukryciu, przynajmniej dla sądu, bo każdy kto chciał mógł przeczytać książkę M. Dakowskiego i J. Przystawy opisującej mechanizm afery.
Przypomnę, że pod koniec lat 80. powstał pomysł skupu na wtórnym rynku polskiego zadłużenia. Było to niezgodne z prawem międzynarodowym, ale za to korzystne, bo np. za 1 dolara długu płacono 30 centów, a więc zysk był.
Tylko, że zamiast skupować długi pieniądze poszły na coś zupełnie innego, a mianowicie na rozwój tzw. kapitału spekulacyjnego.
Na początku lat 90. w ramach tzw. planu Balcerowicza, rząd usztywnił kurs dolara, przy czym kurs złotówki spadał – inflacja, a w ślad za nią oprocentowanie wkładów bankowych rosły. Mechanizm był prosty: dolary (w tym te z FOZZ-u) zamieniano na złotówki, wkładano na konto uzyskując po roku 60% (takie były odsetki), a po kilku jeszcze więcej, po czym wycofywano je z konta i wymieniano na dolary. Dzięki tej operacji można było zwielokrotnić początkowy kapitał w skali niespotykanej nigdzie indziej na świecie. Było to możliwe pod warunkiem, że się było wtajemniczonym w mechanizm i miało się pieniądze i należało do “swoich”. To tyle i aż tylko tyle. Tacy np. Bagsik i Gąsiorowski z Art.B zastosowali w praktyce ten mechanizm, ale nie należeli do “swoich”, więc musieli uciekać do Izraela.
Ten ogromny wypływ pieniędzy z polskich banków nie dotknął pomysłodawców, ba, nawet nadal prominentnych dziś działaczy, którzy wtedy zasiadali w radzie nadzorczej FOZZ jak Dariusz Rosati, ale miał swoje ofiary. Śmierć m.in. ponieśli M. Falzmann – inspektor NIK, który pierwszy ujawnił aferę – zmarł na zawał po wypiciu herbaty oraz ówczesny prezes NIK – W. Pańko w wyniku wypadku samochodowego. Jeśli rację ma Jadwiga Staniszkis twierdząca, iż FOZZ był ceną za okrągły stół, a ściślej – za oddanie przez komunistów władzy, gdzie czynnikiem sprawczym były tajne służby, to nie prędko doczekamy się ukarania ręki.
Zgodnie z dyrektywą UE, nasze państwo opiekuńcze wprowadziło podatek VAT w wysokości 22% dotyczący wieczystego użytkowania. Są Gminy które dyrektywę tą przyjęły na siebie. Mnie, jako prawicowca interesowałoby stanowisko i decyzja naszego Ratusza w tej sprawie.
autor: Jan Pokrywka