Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Historia Stawu Pelzla

Historia stawu Pelzla – legenda (2)


Wiosną i latem rozbrzmiewa w Szczytnej żabia muzyka, dobiegająca ze stawu (położonego po lewej stronie drogi wiodącej ze Szczytnej do Kłodzka). W dawnych czasach stał tu chłopski dwór, którego ostatni właściciel nazywał się Pelzel. Dobra te otrzymał od swego ojca w spadku, jednak pooprzez pijaństwo, szulerstwo i rozwiązłość doprowadził do całkowitego ich upadku. Sam praktycznie nic nie robił, rozkoszując się tylko trunkami. Kilku parobków pracowało, ale i oni z biegiem czasu odeszli. Czasami dręczyło go sumienie i zdawało się, że już się poprawi, lecz wkrótce znów popadał w nałóg, i tak trwało to latami. Zarówno dzielna żona, jak i dzieci były często dręczone i poniżane przez niego. Zapożyczał się często, długów nie mógł spłacić i w zamian musiał oddać bydło. Ziemia była nieuprawiana, a dom zaczął popadać w ruinę. Żona – cicha męczennica – ciężko zachorowała i w wielkich cierpieniach oddała ducha, osieracając dzieci. Lecz i ta tragedia nie wpłynęła na jego postępowanie. Dzieci również umarły z głodu i nędzy, jako ostatni odszedł najstarszy syn. Rozpacz ogarnęła Pelzla i w karczmie przy wódce starał się zapomnieć o swoich zmartwieniach. Kamraci od kieliszka widząc, że nie ma pieniędzy, odeszli od niego. Wszystkie te życiowe tragedie doprowadziły go do stanu określanego mianem “dzikiej bestii”. Wtedy to miarka jego grzechów przepełniła się. Pewnego dnia, przyszedłszy do domu pijany, poczuł w brzuchu palący ogień. Rzucił się na słomiany barłóg, wił się i krzyczał wzywając pomocy. W pewnym momencie zaczął wydobywać się z jego ust ogień, podpalając barłóg na którym leżał. Potem ogień przeniósł się na cały dwór. Okoliczni chłopi zaczęli gasić pożar, lecz z późniejszych ich opowieści wynikało, że woda, którą gaszono pożar jakby podsycała wijące się płomienie, w efekcie czego chłopi dopatrywali się diabelskiej mocy. Jak opowiadali naoczni świadkowie wśród dymu i płomierni widzieli unoszącą się w powietrzu i wijącą w bólach postać Pelzla. Następnego dnia na miejsce pożaru przyszli ludzie, lecz jakie ich było ogromne zdziwienie, gdy nie ujrzeli śladu po zagrodzie, a ze strumieni wody użytej do gaszenia powstał bagnisty staw. Dziś już tylko żaby rechocą tragiczną pieśń o śmierci dzikiego Pelzla, którego spotkała zasłużona kara. Na pamiątkę, od tej pory, nazwano ten staw Pelzelteich czyli staw Pelzla. Zwano go też Quickenteich – żabim stawem, ponieważ zagościły się tam żaby, których rechot słychać było w całej okolicy – lecz ta nazwa nie była w powszechnym użytku.


autor: Marian Halemba


Powyższa legenda odzwierciedla polskie porzekadło: “jakie życie, taka śmierć”.
Również i w ostatnich czasach – jak przed wiekami – odnotowano w pobliżu stawu liczne przypadki wciągnięcia i utonięcia, lecz dotyczyło to tylko osób będących w stanie nietrzeźwym. Mówi się, że to duch Pelzla dobiera sobie kamratów do chulaszczej biesiady w zaświatach – dlatego niektórzy mieszkańcy Szczytnej omijają to miejsce z daleka.

literatura: Richard Kühnau, Sagen der Grafschaft Glatz – Der Pelzelteich, GHBl.