Festung Kolberg
W marcu wypadła okrągła 60 rocznica zdobycia Kołobrzegu. Kilku weteranów tamtych dni, którym pozwolił stan zdrowia i szczupła kieszeń, wyjechało do Kołobrzegu na spotkanie z towarzyszami walk. Zastanawiające, że polskie media tak mało, lub prawie w ogóle nie wspomniały o tej rocznicy. A szkoda, bo tysiącom poległych Polaków warto było oddać cześć i hołd pamięci.
Ze źródeł historycznych dowiadujemy się, że bój rozgorzał 4 marca, a 18 miasto zostało zdobyte. Z pozornie cichego i spokojnego uzdrowiska hitlerowcy utworzyli twierdzę nie do zdobycia. Z polskeij strony rzucono do walki trzy dywizje piechoty: II, III i IV. W całej operacji zgninęło lub zostało rannych 3.655 żołnierzy i oficerów. Warto przy okazji wspomnieć, że już 1 marca uderzyli na Kołobrzeg żołnierze I Frontu Białoruskiego. Jego czołówki 4 marca wtargnęły na przedmieścia. Hitlerowcy bronili się jednak zaciekle i Rosjanie musieli się wycofać. Polska armia po otrzymaniu rozkazu uderzenia na twierdzę postanowiła przeprowadzić rozpoznanie bojem. Niemcy wprawdzie atak odparli, ale zdradzili swoje stanowiska. 8 marca Polacy wznowili natarcie. W pierwszym rzucie ruszyły dwa pułki piechoty i zaatakowały miasto od strony południowo – zachodniej. Z uwagi na ukształtowanie infrastruktury miasta linia frontu nie mogła być równa. Wyznaczone grupy szturmowe atakowały poszczególne odcinki: koszary czerwone, które broniły siły SS i marynarze, koszary białe obsadzone prze doborowe jednostki, zabudowania elektrowni, parowozowni, stacji kolejowej, wodociągów oraz solidne zabudowania wzdłuż Parsęty. Historię owych walk rozpamiętują jej uczestnicy.
Bronisław N. Zdobycia białych koszar podjęła się grupa z 2 kompani 3 batalionu 14 pułku piechoty pod dowództwem ppr. Marka Kachały. Stoczyła ona zaciętą walkę wręcz aby dostać się na wyższe piętra. Nie poradzili sobie jednak. Wezwali więc artylerię o obłożenie ogniem całego terenu białych koszar. Na drugi dzień koszary zostały zdobyte. Bronione prze doborowe siły SS koszary czerwone padły następnego dnia.
Władysław P. Na jednym z odcinków zabrakło amunicji. Dowodzący grupą szturmową młody porucznik tłumaczy: – okrutna rzeczywistość i Regulamin Walki Piechoty przewiduje, że karabin służy do zwalczania przeciwnika ogniem, bagnetem i kolbą. Amunicji zabrakło, ale reszta jest. Są również granaty. I wydał rozkaz:
– Bagnet na broń! Przygotować granaty! Odbezpieczył pistolet i krzyknął:
– Na szturm bracia!
Wpadł pierwszy do koszarowego budynku. Za nim grupa szturmowa z okrzykiem Hurra. W ruch poszły granaty, kolby karabinów, bagnety i pięści. Padło trochę naszych, ale budynek został oczyszcony.
Adam S. Podczas trwania walk w mieście kurz i dym zasłaniały całkowicie dobry widok. W nocy z 16 na 17 marca Niemcy drogą morską ewakuowali 5.500 żołnierzy.
Do obrony twierdzy pozostawili jeszcze 2000. 18 marca twierdza padła i Kołobrzeg został zdobyty.
Polakom nie było łatwo. Dużo żołnierzy było z Polesia, którzy nigdy nie walczyli
w dużym mieście. Doświadczeń nabywali w trudnej walce z zahartowanym przeciwnikiem. Po zakończeniu walki większość udała się nad morze. Bo też wielu z nich widziało je po raz pierwszy. Ktoś zanucił piosenkę “Morze, nasze morze”. Ale szum morskich fal, okrzyki radości i strzelanie w górę ze wszystkich jednostek broni piechoty całkowicie ją zagłuszyły.
autor: Franciszek Jędrysek