Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Kłopoty Liczenie

Kłopoty z liczeniem


Hiobową wieść przekazały władze, że pieniędzy z dotacji unijnych będzie mniej niż się spodziewano, co – ma się rozumieć – dotyczy beneficjantów, a nie rządu, bo ten, jak kiedyś trafnie zauważył Jerzy Urban – zawsze się wyżywi. W związku z tym dotacje będą mniejsze, a dla niektórych nie starczy w ogóle. Przyczyną jest rzekomo stale umacniający się kurs złotego, a więc spadek wartości euro, za które kiedyś płacono 4,28 zł a teraz 4,09 zł. Jest to tłumaczenie bałamutne, bo spadek kursu nie jest tak wielki aby skutkować aż taką hekatombą, ot trochę mniej i tyle, a gdyby nawet, to wystarczy wnioskodawcom wypłacić w euro a nie w złotych, a oni już sobie jakoś tę stratę powetują.
Oczywiście tak by było, gdyby tłumaczenie było zgodne z prawdą. Najprawdopodobniej więc chodzi o coś zgoła innego, albo dotacje unijne nie były aż takie duże jak zapowiadano, albo też rząd wziął z tego trochę za dużo na swoje potrzeby i dla reszty nie starczyło. Może też obydwa czynniki zachodzą łącznie, kto tam dojdzie z naszym rządem do prawdy, skoro nawet premier nie wie, czy jest już w opozycji czy jeszcze nie.
Skoro więc rząd ma kłopoty z liczeniem to co się dziwić ekspertom? P. Jakub Szulc, ekspert ekonomiczny PO w Kłodzku na tychże łamach np. zachwala wejście Polski do strefy euro pokazując jakie to korzyści z tego mieć będziemy. I tak tańsze kredyty, brak ryzyka walutowego, ułatwiona wymiana handlowa, etc. Dlaczego akurat przyjęcie euro, a nie np. dolara, ma owe cuda sprawić, a także dlaczego akurat mają one przewyższać wady – tego już ekspert PO nie wyjaśnił, a jest co wyjaśniać.
Z doświadczeń państw, które do tego węża walutowego przystąpiły (ale Wielka Brytania już nie) wynika, że nastąpił duży wzrost cen. Na początku mniejszy – ceny zaokrąglano w górę aby w konsekwencji, jak np. w Niemczech dawne ceny w markach zrównały się z obecnymi cenami w euro. Jeśli np. coś kosztowało 10 marek, to teraz kosztuje 10 euro. W rezultacie gospodarka tych państw ledwo zipie, a nawet, jak we wspomnianych przed chwilą Niemczech, osiąga “wzrost ujemny”. Oto już wiemy, i to bez uciekania się do wróżb, jaki los nas czeka.
P. Katarzyna Redmerska nie jest co prawda ekspertem, ale to nie tłumaczy, dlaczego wyszło jej, że Penelopa czekała na powrót męża 7 lat, choć wiadomo, iż Odyseusz przebywał na wojnie trojańskiej lat 10, a przez kolejne 10 tułał się po świecie na skutek gniewu Posejdona. Być może z tą Penelopą to nawet prawda i szanowna autorka wie coś więcej, co ukrył wszetecznik Homer, tylko co robiła przez lat 13?
Ot, zagwozdka, w sam raz dla ekspertów.


autor: Jan Pokrywka