Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Politykom Wydaje Się

Politykom wydaje się, że cały świat kręci się wokół polityki....


Dziennikarze, socjologowie, a przede wszystkim politycy biją na alarm. Społeczeństwo polskie w zecydowanej większości straciło resztki zaufania do rodzimej klasy politycznej, nie wierzy w to, że będąc u władzy można myśleć o czymś innym, niż robienie prywatnej kariery lub zarabianie pieniędzy... Na Ziemi Kłodzkiej słyszy się podobne opinie. Większość z nas z obrzydzeniem patrzy na świat polityki, ale skrycie wierzy w to, że może kiedyś nadejdą czasy, że ludzie stojący u steru władzy będą uczciwi, kompetentni, mądrzy, działający „pro publico bono”, po prostu będą „extra” i „super”! Z mojej perspektywy wygląda to mniej więcej tak:
Wielu przedstawicieli polskiego „świata samorządowego i rządowego” mentalnością i stylem uprawiania polityki zatrzymało się na etapie PRL. Nie będę wymieniał z nazwy ugrupowań politycznych, które najmniej się od 20 lat zmieniły, ale chyba wszyscy widzimy, że ciągle są w Polsce partie, w których tak naprawdę rządzi „polityczny przywódca”, w których nadrzędnym celem jest utrzymanie władzy za wszelką cenę, „po trupach”, w których moralność nie istnieje, w których nielojalność wobec „szefa” jest surowo karana, w których „dozwolone są wszelkie chwyty” a zmiany na przywódczych stanowiskach mają posmak „przewrotów”. Niestety bardzo wielu polskich polityków tylko tak potrafi funkcjonować, a ręczne sterowanie, manipulowanie ludźmi, kłamstwo, szantaż, przywileje dla kolegów partyjnych, niszczenie „wrogów” każdymi dostępnymi środkami, przedkładanie interesów partyjnych ponad interes społeczny, samorządowy, państwowy, narodowy – są podstawową metodą działania. Bardzo się cieszę, że coraz więcej ludzi w Polsce (na Ziemi Kłodzkiej też) brzydzi się „peerelowskim” stylem uprawiania polityki. Identyfikuję się z wszystkimi, którym taki styl nie odpowiada. Mi też nie.
Niektórzy przedstawiciele życia publicznego, uprawiają z kolei politykę „kolesiostwa”. I tym razem także nie wskażę na nazwy ugrupowań najsprawniejszych w takiej formie działania, ale sądzę, że po bacznym rozejrzeniu się wokoło, każdy bez trudu zauważy, o kogo chodzi. W partiach tego typu dominuje przekonanie, że po władzę się sięga po to, by obdzielić publicznymi stołkami „partyjnych lub koalicyjnych kolesiów”. Po co? By jak najwięcej osób związać ze swoim ugrupowaniem koniecznością „odwdzięczania się” we właściwym momencie. Jednym zdaniem: „ręka rękę wspiera”. Ponieważ partie te nie należą zazwyczaj do największych, często do perfekcji opanowały wchodzenie w koalicje i układy polityczne, a także zdolność do „przetasowywania”, „przechytrzania”, „wyautowywania”, „deprecjonowania” zarówno koalicjantów jak i ludzi z własnego grona. Częstym orężem polityków tego „gatunku” jest takie tworzenie przepisów (np. wyborczych), aby służyły one jak najlepiej jego i tylko jego ugrupowaniu. Na szczęście i partie tego typu są coraz gorzej oceniane przez przeciętnych obywateli. Identyfikuję się z tymi wszystkimi, którzy także takim stylem politykowania się brzydzą. Ja też się brzydzę.
Niestety nie mają większej mocy politycznej ugrupowania, które za swój styl działania przyjęły służbę wobec narodu (ach, jak to brzmi patetycznie!). W ogóle słowo „slużba” jest aktualnie w świecie polityki (państwowej i samorządowej) rzadko używane. Uczciwość, kompetencja, zgodność podejmowanych działań z dobrem społeczności lokalnej i państwowej, pracowitość, skupianie się na rozwiązywaniu problemów a nie na politycznych gierkach – to najważniejsze cechy partii, na którą niecierpliwie czekają wyborcy. Czekam i ja. Jestem głęboko przekonany, że na Ziemi Kłodzkiej i w Polsce jest wielu ludzi działających w życiu publicznym, którzy wchodzą w świat polityki nie po to, by „napchać sobie kieszenie” lub „zająć wymarzony stołek”, lecz by podzielić się swoimi umiejętnościami organizatorskimi, menadżerskimi, sektorowymi z całym powiatem, gminą, województwem lub państwem. Dla takich ludzi nie są ważne przywileje, nie są ważne pieniądze, nie jest ważna władza – lecz wysokie uznanie w oczach społeczeństwa i mediów. Rzadko dochodzą oni jednak do władzy, bo nie potrafią w wyborczych bojach „tratować” i „niszczyć” konkurencji politycznej. Dziwi mnie ciągle fakt, że marzący o uczciwym państwie, gminie, powiecie, regionie obywatele, rzadko podczas wyborów głosują na polityków z takich partii. Przecież to jedyny, pokojowy sposób na poprawę życia nas wszystkich.
Politykom z partii „peerelowskich” oraz „kolesiowskich” wydaje się, że cały świat kręci się wokół polityki.... Politycy z partii „służby” uznają, że to polityka powinna się kręcić wokół świata.
I co z tego wynika? Dlaczego właśnie dzisiaj snuję takie rozważania? Nie trudno się domyśleć. Polska przeżywa od kilku miesięcy poważny kryzys polityczny. Już niedługo czekają nas wybory parlamentarne. Powiat Kłodzki od początku tej kadencji ma zły okres i aktualnie różne siły polityczne próbują dokonać kolejnej „przewrotki partyjnej”. Poszukajmy wokół siebie ludzi, których chielibyśmy zachęcić do kierowania sprawami publicznymi, których chcielibyśmy wylansować politycznie. Nie czekajmy, aż „peerelowcy” lub „kolesie” kolejny raz dorwą się do władzy w Sejmie, w Rządzie, w samorządach lokalnych. Promujmy polityków z partii „służby”. Jest ich w Polsce i na Ziemi Kłodzkiej całkiem sporo. Wesprzyjmy ich działania – tak jak wspieraliśmy w pamiętnych latach 1980 i 1990. To jest sprawa każdego z nas – zwłaszcza tych wszystkich, którzy brzydzą się politykami aktualnie rządzącymi. Chcemy mieć na Ziemi Kłodzkiej i w Polsce lepiej – musimy się do tego solidnie przyłożyć. Nie da się żyć bez państwa, nie da się żyć bez samorządu lokalnego – ale da się żyć bez polityków w stylu PRL i bez ludzi najwyżej ceniących przywileje i „kolesiów”. Obojętność na działania polityczne zemści się na nas samych, tak jak złe wybory dokonane kilka lat temu mszczą się na nas aktualnie. Sytuacja w naszym kraju kolejny raz dojrzała do tego, by nie ufać tym, którzy nas od lat zawodzą i zwodzą, lecz by aktywnie „wskoczyć” w nową jakość życia publicznego. I nie jest to utopia ani pobożne życzenie, tak jak utopijnymi nie były działania podziemnej opozycji lat 1981–89. To się uda wtedy, gdy wielu z nas na poważnie przejmie się losem miasta, powiatu, Polski.


autor: Janusz Laska