Szukaj Regionalne linki Archiwum Kontakt O nas Cennik
Moja Brama »   » Smutne Skutki Braku Prywatyzacji

Smutne skutki braku prywatyzacji


Kiedy omawiałem książkę Ferdynanda de Soto opisującą jak łatwo dzięki prywatyzacji mienia, a zwłaszcza nieruchomości, wyjść z kryzysu, uruchomić “uśpiony” dotąd kapitał, a co za tym idzie – wprawić w ruch gospodarkę, nie przypuszczałem, że życie dopisze ciąg dalszy pt. co się stanie, gdy się tego zaniecha. Przykład rolnika spod Dzierżoniowa pokazuje to dobitnie.
Ówże rolnik kupił od dzierżoniowskiego GS-u magazyn zbożowy za 29 tys. zł. Wkrótce jednak okazało się, że GS sprzedał nie swój magazyn, bo należący do gminy wiejskiej Dzierżoniów. Zdaniem urzędników gminnych spółdzielnia się nie uwłaszczyła, choć miała taką możliwość, gdyż nie wpłaciła jakichś tam należności. Z kolei w GS-ie twierdzą coś przeciwnego: według ówczesnego prawa, kto miał nieruchomość stawał się jej właścicielem. Potem pojawiła się wersja, że GS już, już miał zostać uwłaszczony, ale kolejny wójt się nie zgodził.
Jak tam było, tak tam było ale jest tak, że rolnik nie ma pieniędzy i magazynu. Oczywiście mógłby skierować sprawę do sądu z powództwa cywilnego, ale te sprawy trwają wyjątkowo długo, a poza tym trzeba najpierw opłacić koszty sądowe w wysokości 6% wartości sporu, adwokata, itd. Rolnik więc skierował sprawę do sądu karnego słusznie podkreślając, że padł ofiarą oszustwa. Sąd jednak sprawę oddalił określając całe zdarzenie jako “karygodną partyzantkę przy zawieraniu umów”. Sąd jak widać sam był w swoim uzasadnieniu niekonsekwentny, bo skoro coś było karygodne, to należało przeprowadzić postępowanie karne, ale co tam logika. A swoją drogą czy Sąd Niezawisły nie powinien zawiadomić organa ścigania o takim przypadku.
Jest więc jak jest. Problemu by nie było, gdyby spółdzielnie się uwłaszczyły ale nie jako struktury prawne i administracyjne, lecz poprzez prywatyzacje mienia wśród swoich członków. Jest to oczywiście proces trudniejszy, bo każdy spółdzielca ma jednakowy udział i pewnie sporo byłoby w związku z tym kłótni, ale to już kwestia techniczna jak to zrobić. Zresztą, kilka pomysłów podaje de Soto.
Teraz też są problemy i to wcale nie lepsze. I tak oto widzimy smutne skutki braku prywatyzacji.
W Kłodzku przykład ZAM-u jest również tego przykładem. Pani M. Kwiatkowska zlikwidowała PGKiM p. następny burmistrz chyba też w spódnicy powołał ZAMG. Następny burmistrz już w spodniach powołał spółkę gminą dodając kilka literek (ZAMGGM Sp. z o.o.), aby następnie zakład ten zlikwidować. Władze spółki nie przejmując się likwidacją firmy wystąpiły i dostały certyfikat dla gawiedzi nazywany jakością.
Gdyby to wszystko nie działo się za pieniądze publiczne to można by się z tego pośmiać.


autor: Jan Pokrywka