Drogi zimą na Ziemi Kłodzkiej
Już od dobrych paru lat nie za bardzo narzekam na zimowe utrzymanie dróg. A wierzcie mi Państwo, że jeżdżę i tam, “gdzie diabeł mówi dobranoc” – i wszędzie da się przejechać. Nie mam samochodu na dwa napędy, nie mam łańcuchów ale porządne, zimowe opony.
Wracając zatem do rzeczy: nieźle “poodkurzane” są miasteczka, jest dojazd do wszystkich wiosek, z chodnikami dla ludzi już nieco gorzej. Śnieg spychany na pobocza bądź chodniki wręcz uniemożliwia pieszym poruszanie się po pasach im przeznaczonych. Zatem – często gęsto chodzą oni po jezdni.... Przy głównych ciągach dróg śnieg należy albo usuwać jeszcze dalej, albo – kiedy nie ma takiej możliwości, po prostu wywozić.
Gdybym miał ułożyć na szybko ranking utrzymania dróg gminnych, to najlepiej utrzymane są drogi jednak w Kłodzku, później Nowa Ruda, a do Bystrzycy byłbym się “czepiał”. Jako całą gminę – i miasto i wioski – pochwaliłbym Międzylesie. Reszta – przyzwoicie, oprócz Lądka Zdroju. W tym roku jest tam paskudnie – co prawda przejechać (przejść) się da, ale po obrzydliwych wykrotach, zwałach nieuprzątniętego śniegu, a nad głowami przechodniów wiszą złowieszczo ogromne sople lodowe. Tak wygląda śródmieście i zdrój. Może coś z planem odśnieżania Lądka jest nie tak, bowiem np. “zbyt dobrze” odśnieżono i zasolono “ślepą” drogę do “Stajni pod Dębami”, gdzie właśnie tego robić nie należało, bo – jak ogłasza Biuro Promocji “Lądek słynie również z kuligów, a jak tu wyjechać końmi z sankami, kiedy sól wyżarła śnieg do szczętu?
autor: Mirosław Awiżeń