Tragiczna zbrodnia i samobójstwo Jacka F.
Jacek F. był długoletnim mieszkańcem Szczytnej. Zrównoważony, “twardy” człowiek który pracował w służbach gdzie właśnie takim trzeba było być. Niesamowicie odpornym na stresy i wszelkie przeciwności losu. Jakże się zatem stało, że doszło do tak wielkiej tragedii. Jakże się stało, że Jacek F. postanowił “rozstrzelać” całą swoją rodzinę kończąc również ze sobą.
Nie jest u nas tajemnicą, że ostatnimi laty był oskarżany przez władze państwowe o przestępstwa. ... ale to przecież wszystkiego (albo i nic) nie tłumaczy. Był moim sąsiadem, byliśmy na stopie towarzyskiej. Czy zatem znałem go? Przecież wiem, że miał odwagę cywilną ... przecież wiem, że kategorycznie zaprzeczał podejrzeniom... Przecież wiem, że już w czasie “podejrzeń” układał swoje życie rodzinne. Cóż się zatem stało, że w tak straszny sposób zakończył swoją drogę na tej ziemi, pociągając za sobą najbliższych. Oficjalnie mówią, że zawieszony w czynnościach służbowych był dlatego, iż złamał tajemnicę państwową.... Sprawa się “ślimaczyła”. Wyjechał stąd ... troszkę już o nim zapomnieliśmy ... widziałem się z nim ostatnio z pół roku temu ... był w dobrej kondycji...
Nie potrafię zrozumieć, nie potrafię przyjąć do wiadomości, że to chwilowe zaćmienie umysłu. Jakaż tragedia wcześniejsza, jakaż przyczyna wcześniejsza doprowadziła do tak tragicznych skutków. To pytanie retoryczne – nie mnie zgłębić rzeczywiste przyczyny... czy będzie tak, że swoje tajemnice zabrał do grobu?
autor: Mirosław Awiżeń