Nauka w Nowej Rudzie
Rozmawiam z rektorem Polsko-Czeskiej Wyższej Szkole Biznesu i sportu w Nowej Rudzie p. prof. dr hab. Jerzym Mączyńskim
Do rozmowy doszło podczas noworocznego spotkania przedst. samorządu lokalnego,
przedsiębiorców, działaczy kultury i sportu oraz przedst. nauki w Nowej Rudzie. (Taka
dygresja – to chyba pierwsze, naprawdę wspólne «zetknięcie się» tych różnych na codzień
grup społecznych – na spotkanie przybyło ponad 100 osób... ale wracajmy do rozmowy – i
znów nie ustrzegnę się dygresji – takich rozmów jak ta poniżej toczyło się mnóstwo....).
- Zapewne mieszka teraz Pan w Nowej Rudzie?
- Na stałe mieszkam we Wrocławiu – teraz rzeczywiście w hotelu w Nowej Rudzie. Pracy do
wykonania jest ogrom.
- Co Pańska rodzina na to?
- Jest na tyle dojrzała i wyrozumiała, że akceptuje ten stan rzeczy.
- Jak ważna dla Pana jest ta praca?
- Jestem zdecydowany rozwinąć tę uczelnię tak, żeby była znacząca w skali kraju i Europy.
- Czy ta praca jest dla Pana awansem?
- Jest to mój krok we właściwym kierunku. Wykorzystuję swoje doświadczenia z pracy na uczelniach amerykańskich i europejskich.
- Jak Pan ocenia swoją pracę tutaj – po 3. miesiącach?
- Staramy się i nam się to udaje. Nosimy się z myślą aby otworzyć nowe kierunki:
wychowania fizycznego i pielęgniarstwo.
- W jaki sposób trafił Pan do Nowej Rudy?
- Wie pan – Nowa Ruda jest mi znana o wiele wcześniej niż rozpocząłem tu budowe wyższej
uczelni. Od lat przyjeżdżam do Nowej Rudy na grób mojego Ojca. Zatem byłem tu starym
bywalcem, a jak otrzymałem propozycję od dr Kulasa – to ją przyjąłem.
- Pytanie prostackie – czy z rektorowania tej wyższej uczelni da się jakoś wyżyć?
- Szkoła jest w rozruchu – trzeba zaciągnąć pasa ale głody nie chodzę i jeżdżę dobrym
samochodem.
- Ciągle nie potrafię zrozumieć – czemu właśnie wybrał Pan małe miasteczko na obrzeżach Polski?
- Wykładałem w Kanadzie, Wielkiej Brytanii ... no i wróciłem do małego miasteczka. Z własnej
inicjatywy wróciłem na prowincję z której zresztą się wywodzę. Wychowałem się w jeszcze
mniejszej miejscowości niż Nowa Ruda – tj. w Sobótce.
- Czy zamieszka Pan w Nowej Rudzie?
- Pytanie trochę przedwczesne ale nie wykluczam takiej możliwości
- Dlaczego przedwczesne?
- ... jeszcze nie uregulowałem spraw zawodowych.
- Przepraszam, czy zatem istnieje taka możliwośc, że Pan po prostu odejdzie?
- Nie. Takiej możliwości nie ma. Zakładam pracę do do końca ale jeszcze nie wiem, czy
zamieszkam w Nowej Rudzie. Nie mam w zwyczaju zostawiać niezałatwionych zadań. Moim
aktualnym zadaniem jest doprowadzić do rozwoju tej szkoły. Zależy mi na jej i moim sukcesie
w tym względzie.
- Ma Pan teraz możliwość powiedzieć to, o co się jeszcze nie zapytałem...
- ... znam się szczególnie na psychologii zarządzania (zarządzanie kapitałem ludzkim) i jako
znawca rozumiem bardzo dobrze wszelkie rozczarowania związane z tzw. czynnikiem
ludzkim. Dlatego też będę robił wszystko aby do rozczarowania nie doszło – tak środowiska
studenckiego jak i mojego. Zależy mi na sukcesie tej szkoły. To będzie przecież również mój
sukces.
- Zatem – życzę powodzenia.
Autor: Mirosław Awiżeń (rozmowa nieautoryzowana)